Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

1.02.2016
poniedziałek

Gabinety polityczne: zostawić czy likwidować?

1 lutego 2016, poniedziałek,

Paweł Kukiz chyba się zorientował, że mu się PiS popierać nie opłaca (może nie dostał tego, co mu obiecali). Z początkiem tygodnia zaczął więc partię prezesa Kaczyńskiego mocno atakować i użył do tego ich własnej broni. Klub Kukiza złożył bowiem w Sejmie projekt ustawy, która likwiduje gabinety polityczne w ministerstwach i w samorządach.

PiS wnosiło o to dwa razy, ale z pozycji opozycyjnych (2009 r. i 2012 r.), a teraz Kukiz mówi im sprawdzam. Wiadomo, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i z wygodnych rządowych foteli PiS widzi sprawę trochę inaczej, niż widział przed wyborami.

Szef klubu Ryszard Terlecki stwierdził, że PiS przebudowuje właśnie państwo, więc „demolowanie struktur ministerstw nie jest teraz szczęśliwe ani racjonalne”. Za ostatnich rządów PO w ministerialnych gabinetach politycznych pracowało prawie siedemdziesięciu doradców i około 500 osób ich obsługujących. A zarobki? Całkiem przyzwoite: doradcy zatrudnieni na całym etacie zarabiają najczęściej od 3,6 do 4,7 tys. zł brutto, szefowie 7,8 tys. zł brutto, a asystenci około 3 tys. zł.

Warto czy nie ma potrzeby utrzymywać tych politycznych gabinetów? Gdyby powrócić do idei, która przyświecała ich twórcom, to odpowiedź brzmi: tak, gabinety polityczne są potrzebne. Dziś jednak, patrząc na to, jak PiS jedną ustawą anulowało konkursy na dyrektorskie stanowiska, zlikwidowało służbę cywilną i szuka dziś do urzędniczej pracy ludzi, którzy „ideowo się z PiS identyfikują”, to rzeczywiście gabinety polityczne nie wydają się już potrzebne. Ich utrzymywanie to wyrzucanie pieniędzy w błoto.

To oczywiste, że ministrowie chcą się otoczyć zaufanymi ludźmi, którzy podzielają ich polityczne poglądy – i po to właśnie w 1997 r. stworzono gabinety polityczne. Wzorem były rozwiązania niemieckie i francuskie. Gabinety były pomysłem na oddzielenie pionu urzędniczego od politycznego w resortach i samorządach. Model idealny miał wyglądać tak: struktura ministerstwa, kierowana przez dyrektora generalnego, jest stabilna i wolna od politycznych zawirowań. Minister nie rozpoczyna więc pracy w resorcie od wymiany dyrektorów departamentów, ale przyprowadza ze sobą gabinet polityczny, który podaje się do dymisji wraz z nim. Urzędnicy wykonują polityczny plan tych, którzy wygrali wybory, ale w ramach obowiązującego porządku pranego. Ten model nie został jednak do końca uszanowany przez poprzednie ekipy, a dziś właściwe przestaje istnieć. Właśnie w resortach i urzędach trwa akcja wymiany zastanych urzędników na naszych, czyli lojalnych wobec PiS. To rujnuje ciągłość i warunki działania urzędów.

Były szef MSWiA Krzysztof Janik mówił kiedyś w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”, że „gabinety miały kończyć z hipokryzją, bo ministrowie zatrudniali współpracowników na urzędniczych etatach. Niestety, praktyka poszła w takim kierunku, że z ekspertów w gabinetach zrobiono przydupasów od kupowania biletów, zakupów czy ubierania koleżanki małżonki”.

To prawda, ale chyba jeszcze gorzej, że PiS chce z urzędników zrobić, cytując ministra Janika, „swoich przydupasów”. W takim układzie lepiej rzeczywiście zlikwidować te gabinety, bo za dużo będą nas ci „swoi – pisowscy” kosztować, a to się nam już kompletnie przestaje opłacać.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 12

Dodaj komentarz »
  1. Zwracam uwagę na inny ciekawy trop ideo-polityczny realizowany przez PO/PSL. To tzw. ekonomia społeczna. Z różnych funduszy, głownie UE wydano w 2007-13 miliard zł. Na bardzo dziwne rozwiązania kaso-chłonne. Zaczęto budować sieć centrów doradczych, czyli system partyjnego dojenia unijnej kasy. W porywach miało na to być 1 mld euro, ale Bruksela się wk. i zażądała konkretnych efektów. Bo es to spółdzielnie socjalne w ilości 1300 z kawałkiem. Z tego połowa jest w agonii, z drugiej polowy 30 proc balansuje na krawędzi padu. Osiągnięcie za 1 mld zł polskich! W alokacji 2014-20 jest warunkowo zapisany kolejny miliard, warto śledzić, czy nowa władza wykorzysta szlak przewału przygotowany przez poprzedników. Po kosmetyce dla zasady!

  2. dokładnie każda OPOZYCJA podnosi temat likwidacji gabinetów politycznych dopóki nie stanie się WŁADZĄ! a potem zawsze okazuje się, że to łatwodostępna synekura, przy pomocy której obsadza się wydumane stanowiska rodzinami i znajomkami królika oczywiście znajdując dla tych działań najrozmaitsze bezsensowne argumentacje…

  3. Przecież praktycznie wszystkie wyższe (i często nie tylko wyższe) stanowiska w biurokracji państwowej i tzw. samorządowej są obecnie, nie tylko zresztą w Polsce, obsadzone po znajomości przez „krewnych i znajomych królika”. Jedyna rada na taką korupcję i nepotyzm to jest chyba tylko przymus otwartych konkursów na te stanowiska z możliwością odwołania się do niezależnego sądu od decyzji komisji konkursowej.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jedyna rada na taką korupcję i nepotyzm to jest chyba tylko przymus otwartych konkursów na te stanowiska z możliwością odwołania się do niezależnego sądu od decyzji komisji konkursowej.

    „„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„
    PiS nie jest zwolennikiem konkursow. Przecie kilka, czy kilkanascie dni temu PiS uznal, ze zadne konkursy w tzw. sluzbie cywilnej nie sa potrzebne. Latwiejszy i prostszy bedzie dostep do korytka!

  6. Kukiz przyczynił się do zwycięstwa PiS-u. To, co teraz mówi, nie ma większego znaczenia.

  7. RACJA AZUR

    Teraz Kukiz to sobie może popiskiwać. Nie jest już taki odważny.

  8. Gabinety polityczne były zamysłem na normalne państwo prawa z funkcjonującą demokracją i służbą cywilną.

    Ponieważ Polska nie jest ani państwem prawa, ani demokracją ani nie ma normalnie funkcjonującej służby cywilnej to te gabinety polityczne są groteską i wydmuszką. pic na wodę, fotomontaż. W kraju, który jest i tak prywatną oborą gangów politycznych taka instytucja nie ma sensu. Po co bronić pozorów?

    Jak kiedyś uda się stworzyć w Polsce demokratyczne państwo prawa, to do idei gabinetów politycznych warto powrócić. W takim państwie mają one sens.

  9. Gabinety polityczne są potrzebne – minister i jego zastępcy mają prawo mieć w swoim otoczeniu parę osób, którym ufają(!) zarówno pod względem merytorycznym jak i uczciwości. Ponieważ w Polsce etaty urzędasów administracji są tak zabezpieczone prawnie, że praktycznie nikogo z nich usunąć się nie da bez jego woli albo mobbingu, to albo każdy rząd będzie zwiększał liczbę urzędasów, albo jego najbliższe otoczenie będzie pracować w gabinetach politycznych i odchodzić wraz z nim … 😉

  10. Chetnie podejme prace w gabinecie politycznym na stanowisku szefa, albo asystenta. Zaleta mojej kandydatury jest to, ze nie mam o tej pracy zielonego pojecia. Partia obojetna. Oczekuje propozycji. JB.

  11. Jan Bohynski
    Polecam znakomity brytyjski (BBC) serial YES (PRIME) MINISTER. W UK służba cywilna jest wyraźnie oddzielona od polityki, ale to nie znaczy że politycy nie mają na nią wpływu ani też że nie ma ona wpływu na politykę.

  12. Likwidowac i to jak najszybciej a pieniadze oddac podatnikow.

  13. PiS zrobił z całej administracji gabinet polityczny, więc rzeczywiście lepiej je skasować bo już całkowicie nie mają sensu.

css.php