Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

1.02.2017
środa

Dwie bramki i jedna zasłona

1 lutego 2017, środa,

Pięć lat temu, kiedy opinię publiczną (a szczególnie parlamentarzystów) zelektryzowała wiadomość, że Brunon K. chciał wysadzić Sejm w powietrze, to PO rzuciła pomysł postawienia płotu od strony ulicy Wiejskiej. PiS, wtedy w pozycji opozycji, grzmiał, że władza chce odgradzać się od obywateli.

„Sejm jest wystarczająco chroniony przez Straż Marszałkowską i nie widzę powodu, żeby ani ogradzać Sejm, czy jeszcze jakoś inaczej go chronić” – tłumaczył poseł PiS Jarosław Zieliński, dziś jest wiceministrem MSWiA. I tak pomysł wtedy upadł, by dziś narodzić się na nowo. I jak to zwykle bywa, najwięcej argumentów za tym płotem wypowiadają ci, którzy wcześniej byli tak bardzo niemu przeciwni.

I tak w tym roku przed Sejmem ma stanąć ażurowy, wysoki na ponad dwa metry płot. Szacowany koszt budowy to milion złotych. Beata Mazurek, rzeczniczka PiS przekonuje: „Jest on niezbędny ze względów bezpieczeństwa i nie chodzi tu wcale o odgradzanie się od obywateli”. Ale zanim jeszcze PiS postawi ten płot, to i tak już zaczął odgradzać parlament od obywateli. Bo jak nazwać inaczej ograniczenie mediom dostępu do sejmowych korytarzy?

Od kilku miesięcy także prezes PiS przemierzający sejmowe korytarze odgradzany jest od mediów nie tylko osobistą ochroną, ale też kordonem Straży Marszałkowskiej. W poprzednich kadencjach żaden przewodniczący klubu czy szef partii z tego przywileju nie korzystał. W zeszłym tygodniu w korytarzu marszałkowskim, po którym dziennikarzom nie wolno chodzić od początku tej kadencji Sejmu, została spuszczona aksamitna zasłona. Z pewnością stanie się ona symbolem tego, jak PiS zarządza obecnością mediów w Sejmie. Jeden z posłów PiS wyjaśnia, że marszałek ma prawo do intymności. Pytanie, czy na intymność w publicznym miejscu pracy powinno być pozwolenie. Ale zasłona to nie wszystko.

Kilka dni temu w dwóch korytarzach prowadzących do budynków (G i K), w których odbywają się posiedzenia komisji sejmowych, postawiono bramki. By dostać się do tych sal, trzeba wyjść z Sejmu i okrężną drogą dojść do tych budynków. Wygląda na to, że pod naporem protestów PiS cofnął się o krok w ograniczeniach dla dziennikarzy, ale teraz już widać wyraźnie, że idzie dwa kroki naprzód i zamyka kolejne miejsca do tej pory dla mediów dostępne.

A wszystko to pod pozorem „zapewnienia dziennikarzom możliwości efektywnego wykonywania zawodu w bardziej profesjonalnych i komfortowych warunkach”. Chyba bardziej komfortowych dla polityków PiS z prezesem i marszałkiem na czele. PiS unika dociekliwych mediów i niewygodnych pytań. Teraz będą odpowiadać tylko wtedy i tylko na te pytania, na które mają ochotę odpowiedzieć. PiS obiecywał słuchać ludzi i rozmawiać z nimi, ale jakże szybko zapomniał, że rozmowa z obywatelami za pośrednictwem mediów jest ich obowiązkiem, a nie prawem.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php