Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polityka z Wiejskiej - Polityczno-sejmowy blog Anny Dąbrowskiej Polityka z Wiejskiej - Polityczno-sejmowy blog Anny Dąbrowskiej Polityka z Wiejskiej - Polityczno-sejmowy blog Anny Dąbrowskiej

14.10.2009
środa

Najmłodszy minister

14 października 2009, środa,

Krzysztof Kwiatkowski (PO), urodzony w 1971 r., jeden z najmłodszych senatorów, absolwent prawa Uniwersytetu Warszawskiego, został nowym ministrem sprawiedliwości. Z ministerstwem oswajał się od początku lutego tego roku z fotela zastępcy Andrzeja Czumy. Dotychczas odpowiadał w resorcie m.in. za więziennictwo Jako wiceminister tak określał w rozmowie ze mną swoje priorytety: –Nadzorowanie prac legislacyjnych ministerstwa. W ciągu dwóch miesięcy powinien wpłynąć do parlamentu projekt ustawy o służbie więziennej. To dokument oczekiwany od wielu lat. Musimy również sprawnie wdrożyć ustawę o dozorze elektronicznym. Dopiął swego.

Wszyscy mówią o nim, że jest niezwykle pracowity i ambitny. W Senacie szefował komisji ustawodawczej. To jedna z najbardziej zapracowanych. Dzięki niemu kolejka niezrealizowanych wyroków Trybunału Konstytucyjnego znacznie się skróciła. Od początku kadencji senatorowie rozpatrzyli ponad 130 wyroków TK. Przez całą poprzednią kadencję za rządów PiS zajęli się zaledwie 14 wyrokami, a i tak ze względu na skróconą kadencję parlamentu wszystkie wylądowały w koszu, bo nie przeszły całej drogi legislacyjnej. – Jestem dumny z pracy komisji – mówił Kwiatkowski.

W latach 1997-2001, był doradcą i osobistym sekretarzem premiera Jerzego Buzka. Do Platformy zapukał w 2004 roku. Przez wiele lat działał na polu samorządowym. Do wielkiej polityki wszedł w 2007 roku. W wyborach parlamentarnych w 2007 roku został senatorem VII kadencji w okręgu łódzkim. Uzyskał ponad 164 tys. głosów i był to najlepszy wynik w Łodzi po 1989 roku.

Determinację do walki ma po ojcu – trzykrotnym wicemistrzu Polski w zapasach w stylu wolnym. Mamie pielęgniarce, jak sam mówi, zawdzięcza życie. To ona dopingowała go w walce z nowotworem, którą wygrał. Ci, którzy go znają, gdy zostawał wiecemistrem mówili mi, że kiedyś przedrostek „wice” zniknie.

Pamiętam, że w czasie, gdy Polityka ujawniła problemy byłego ministra Czumy ze spłatą kredytów, mówiło się, że jeśli premier go zdymisjonuje to Kwiatkowski dostanie tekę. Ten scenariusz bardzo nie podobał się politykom PiS. W Parlamencie poznali się na Kwiatkowskim. Opozycji nie było na rękę, aby tak sprawny organizator, znający się na rzeczy przejął ministerstwo. Bardziej pasowała im nieudolność Andrzeja Czumy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 13

Dodaj komentarz »
  1. Pani Anno, mogłaby Pani trochę się bardziej przykładać do pisania? Takie to trochę szkolne… Poskarżę, się P. Janinie, w wiadomo, jaka ona jest, jak się zdenerwuje… 🙂

    Pozdrawiam

  2. Póki co jedyny zarzut do Kwiatokowskiego, i jest to jedna z niewielu rzeczy jakie łączą go z posłami PiS a nawet z samym Prezesem, to używanie „-om” tam gdzie powinno używać się „-ą”. Może jeszcze się poprawi.

  3. Pani Redaktor
    Oglądałam wywiad Pani Paradowskiej (Superstacja) z Panem Kwiatkowski. Zrobił na mnie wrażenie osoby kompetentnej,rzeczowej, znającej dobrze swoje obowiązki. Poza tym urzekł mnie sposób wysławiania, czysta polszczyzna, ładne, spójne konstruowanie zdań , Pana Kwiatkowskiego, co w dzisiejszych czasach jest rzadkie wśród polityków. Nie znałam wcześniej Pana Ministra, ale myślę, że resort sprawiedliwości jest w dobrych rękach.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pani Anno
    Polegam na Pani zdaniu bo nic poza tym co wyżej przeczytałem nie wiem o ministrze Kwiatkowskim. Choć szczerze mówiąc wolałbym na tym stanowisku człowieka z niekwestionowanym autorytetem prawnym i z silną pozycją w środowisku. Taki był minister Ćwiąkalski. Jego usunięcie, moim zdaniem było kardynalnym błędem Premiera – od tego czasy patrzę na jego poczynania nieufnie. Od kilku lat Ministerstwo Sprawiedliwości jest resortem „frontowym” i dlatego jego obsada personalna (podobnie jak MSWiA) musi być silna i wyrazista.
    Pozdrawiam

  6. Witam!
    Całym szacunkiem dla nowego ministra (w końcu ludzie mogą się zmieniać). Po perwsze mam pewien pomysł dla Pani Redaktor: w przyszłości niech Pani zasięgnie języka w środowisku lokalnym przed wychwalaniem kolejnego najmłodszego ministra.
    Ja jako mieszkaniec Łodzi, który kiedyś dużo czytał i oglądał (telewizor i podobne) mam nastepujące informacje na temat pana Kwiatkowsiego (do którego jak wsponiałem nc nie mam, nawet chyba niedawno widziałem na stacji Łódź Widzew jak czekał na pocąg. Albo b. skromny albo mu prawko zabrali).
    1. Studia.
    Oczywiście nie UW tylko UŁ, NZS (i/po FMW) Akcja próby wejścia (niedudanego) na spotkanie z ministrem Wiatrem. chrona nie wpuściała, ale ekipa telewizyjna która „przypadkiem” była na miejscu sfilowała i ekspatowała do zdudzenia.
    Drugi coroczny numer to rejestracja przemarszu 1. maja na tą samą trasę co lokalne SLD. I awantury oczywiście w obecności ekipy lokalnego ośrodka TV. Jedno kręcenie zle się skończyło dla ekipy, bo jakiś maszerujący emeryt jak szturchnał kamerzystę to mu (kamerzyście) pilotka spadła. Oczywiście tygodniami omawiane wydarzenie w lokalnych mediach (TV). Był też numer z wozem policyjnym gdzie zaproszono młodego Kwiatkowskiego po coś, a później na własną prośbę przyjęto do szpitala w Zgierzu ale zabrakło mu chyba cierplwości i wyszedł bez słowa po kilku dniach. Cała sprawa dlatego mi utkwiła w pamięci, że zywo mi przypminała historę penego dość mrocznego znajomego jegomościa z Węgier, który nawet do Pragi czeskiej udał się z ekipą telewizyjną, bo w demoludach już tylko tam bito. Poźniej bazując na tej jednorazowej krzywdzie na włsną prośbę, usiłował jako kombatant walki z komuną robić (bezskutecznie ) karierę polityczną.
    Studia już ukończył jao sekretarz (chyba jeden z 4 osobistych sekretarzy) premiera Jerzego Buzka.
    Cała sprawa nie jest wart wspomnienia (w końcu ludzie mogą się zmieniać ) gdyby nie jedno zdarzenie sprzed kilku tygodni, gdy świeżo mianowany podsekretarz stanu Kwiatkowski pierwszego chyba dnia urzędowania zwołał konferencję prasową i oznajmił że Jarosław Kaczyńsi go obraził twierdząc , że był (on. Kwiatowski) agentem SB i że wytoczy mu proces. Jarosław Kaczyński się tłumaczył, że po raz pierwszy słyszy o tym młodym człowieku i miał na mysli kogoś zupełnie innego mówiąc o podsekretarzu stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości. Więc jakby ta medialna walka o medal „Zasłuzony w walce z kaczyzmem” w dalszym ciagu była istotnim elementem dzałalności pana Ministra.
    Pozdr.
    PS. To są „plotki” Nie mam żadnego pisanego żródła z tamtych przedAWSowskich lat, nie sledziłem też specjalnie działalnośc Kwatowskiego, ale raczej pamięć mnie nie myli. Jak ktoś zna inne wersje tych wydarzeń to niech prostuje.

  7. @Indoor
    Wielkie dzięki za pogrzebanie w pamięci.

    Info o ukończeniu studiów na UW znajduje się w bionotce na www Senatu, więc Kwiatkowski albo przeniósł się w trakcie nauki albo gdzieś jest błąd, prawda?
    Ciąg dalszy memuarów faktycznie nie byłby godny wspominania, gdyby nie ciekawe spostrzeżenie, o rozwinięcie którego proszę. Czy wszyscy dojeżdzający z Łodzi do Warszawy pociągiem są albo bardzo skromni albo prawko im zabrali?

  8. Nie jest wykluczone UW. Gdy Kwiatkowski został sekretarzem Buzka był bodajże na trzecim roku prawa w Łodzi, mógł się przenieść (bliżej by bylo). W Wikipedii zdanie na temat studiów brzmi tak: „Studia rozpoczął na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego, został magistrem prawa. ”
    Co do podróznych to był żart, sporo ludzi dojeżda z Łodzi, ostatnio pociagi w miarę normalne kursują i nawet szybo po tym remoncie. Rozumię, że wiceminister oże sobie jakieś lokum w Wwie wynająć lub latać samolotem (lata taki mały ostatnio). Uwaga o prawie jazdy to takie ogólne, że jazda pociagiem może być czasami spowodowana prozaicznymi przyczynami. Zresztą z Łodzi do Warszawy nie opłaca się samochodem jechać, bo tory wyremontowali, ale już jakiegoś wiaduktu w Rogowie ne wybudowali więc samochody przepuszczają pociąg stojąc w kilometrowej kolejce przed szlabanem.
    Odszukałem doniesień medialnych dotyczących sytuacji z żądaniem przeprosim od J. Kaczyńskiego w lutym tego roku (jak się okazuje)
    http://lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/960614.html
    W skócie:
    „Niepokojący jest fakt, że na stanowisko wiceministra sprawiedliwości powołano osobę, mającą za sobą współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa” – za te wypowiedziane wczoraj w Olsztynie słowa Jarosław Kaczyński, prezes PiS, może stanąć przed sądem. ..
    – Nominacja na stanowisko wiceministra była tylko jedna i dotyczyła tylko mnie – ripostuje Krzysztof Kwiatkowski. – Słowa Jarosława Kaczyńskiego odbieram jako oszczerstwo i szczyt politycznego awanturnictwa, a osobiście czuję się urażony, tym bardziej że się dobrze znamy. Mam nadzieję, że to wyjaśni, a jeśli nie, będę zmuszony oddać sprawę do sądu.
    Kwiatkowski sprawę potraktował poważnie. Wczoraj zwołał konferencję prasową, a jej rangę podkreśliła obecność szefa klubu parlamentarnego PO Zbigniewa Chlebowskiego, który również na prezesie PiS nie zostawił suchej nitki. …
    – Uważny obserwator sceny politycznej wie, że prezesowi chodziło o nominację pana Nalewajka, a nie pana Kwiatkowskiego – mówi Dziedziczak. – To oczywiste, dlatego nie sądzę, żeby Jarosław Kaczyński kierował przeprosiny pod adresem pana Kwiatkowskiego.
    Kwiatkowski w momencie upadku PRL miał 18 lat, należał do antykomunistycznej Federacji Młodzieży Walczącej. Jego pierwszą partią było… Porozumienie Centrum Jarosława Kaczyńskiego.”
    Tyle „nasze miasto”

  9. Ciekawe uzupełnienia biografii Ministra. Mnie w związku tymi informacjami nurtuje pytanie czy możliwa jest przemiana człowieka w związku z otrzymaną władzą. Hiszpański król Juan Carlos był nieopierzonym młokosem gdy Franco powierzył mu nadzór nad demokratyzacją kraju. Do tego momentu chadzał z Franco pod pachę i sprawiał wrażenie jego pilnego ucznia. A później jak rozwinął skrzydła! Trudno znaleźć europejską personę polityczną z większym autorytetem. Czego i Ministrowi życzę,
    Pozdrawiam

  10. Karto! To jest tak. a dosyć pożno się zorientowałem się, że istnieje ktoś taki jak Karl Popper. Jakoś nie zwróciłem uwagę na istnienie Poppera (on pewnie do końca zycia nie zauważył, że ja istnieje więc można mi wybaczyć). Ale jak już zauważyłem, to co chwilę mi się wychylił i czym bym się nie zajął Popper już tam był i czychał jesli nawet jako cytat. Podobnie byłem z p. prof.Staniszkis. Kiedyś w 1980, gdy w sklepach już octu zaczęło brakować, wszedłem do ksiegarni Pegaz w Łodzi i ku mojemu zdziwieniu cała ksiegarnia była wytapetowana ksążkami autorstwa p. Jadwigi Staniszkis pt. „Patologia struktur organizacyjnych”. Kupiłem, spodobała mi się książka i od tego momentu co chwilę p. Staniszkis. Kedyś żonie opowiadam, że znowu p. Jadwiga mi się ukazała gdzieś, nastepnego dnia wsiadam do pociagu w Łodzi a kto wchodzi do przedziału i siądzie naprzeciwko? Mniejsze o to. W podobny sposob pan Krzysztof Kwiatkowski mi się nawinął na poczatku lat 90ych podczas tych wystepów w ramach FMW. Jak wspomnałem wówczas oglądałem jeszcze telewizor. Od tego czasu przez pewien czas co chwilę mi się ukazał, że bałem się lodówki otwierac. Wracam z Sokolnik do Lodzi, nagle mknie drogą jakaś kawałkada samochodów policyjnych na sygnale i pojazd cywilny się pytam siedzącego na miejscu pasażera tubylcę co to mogło być a tubylca mi mówi, że to zapewne młody Kwiatkowski wraca do domu na niedziele. Później wyłaczyłem telewizor na jakiś 15 lat a jak włączam to co widzę: młody podsekretarz stanu K. Kwiatkowski udziela wywiad na temat samobójstwa strażnika więziennego. Pierwsza moja reakcja to była zadowolenie. Po pierwsze ja cały czas liczę na (kolejne) młode pokolenie. Po drugie w końcu Kwiatkowski to z Łodzi (proszę nie przekręcać) szczególnie jeśli Zgierz zaliczamy do Łodzi. Ale jak popatrzyłem co mnie omineło przez te 15 lat, to jednak zwróciłem uwagę na ten incydent z Jarosławem Kaczyńskim, z czego by wynikało, że jesli władza ma zmieniać człowieka to chyba dopiero musi być ministrem. Co ja też życzę i Młodemu Ministrowi i nam wszystkm.

  11. Indoor
    Zawyłem gdy przeczytałem. Ja to widzę szerzej niż z Twojego tekstu literalnie wynika bo moja rodzina spod Łodzi pochodzi i ja tam często bywałem więc kontekst rozumiem. I tak Ci powiedział ten gość gdy staliście na blokadzie – „młody Kwiatkowski wraca do domu na niedziele”. Jezu, to piękne. Też mi coś zaczyna światać w głowie – faktycznie taki bojowy szczypiór z FMW był sekretarzem Buzka. Jakbym to widział – Buzek idzie a nim szczypiór z teczką. No ale mniejsza z tym. A może facet buławę w plecaku nosi? Trzeba być optymistą Indoor. Czego i Tobie i sobie życzę.
    Pozdrawiam
    Pozdrawiam

  12. Kartko! Ja też widzę szerzej niżby wybikało to z mojego tekstu. NAwet posunę się nieco dalej w rozważaniach dotyczących problemów które mamy, a którego awans min. Kwiatkowsiego aby nie był kolejnym przykładem.
    Zwracam uwagę na dwa aspekty sprawy:
    1. Dlaczego w Polsce nie działa prawo Petera? Jak wiadomo prawo to głosi, iż każdy pracownik awansuje do tego miejsca w organizacjach biurokratycznych, gdy osiagnie swój szczebel nieompetencji (mniejsze o to jaki jest dalszy lost takiego pracownika bo tu jest kilka rozwinięć prawa). Otóż ja stawiam tezę, że u nas to oczywiste prawo nie działa i można całą masę przykładów przytoczyć. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest według mnie to, że Peter swoje prawo sformułował obserwując zachowania korporacji, chociaż również srednich i małych przedsiebiorstw amerykańskich. Milcząco przyjął (jako coś co nawet nie trzeba stwierdzć bowiem jest oczywiste) że organzacja taka musi zachować funkcjonalność, produktywność, konkurencyjność itd. Niestety to ostatnie założenie się nie sprawdza w przypadku naszego państwa. Powoli traci elementarną funkcjonalność ale wobec faktu, że media nam stworzyli taki mały alternatywny świat gdzie wszysto gra, nic nie stoi na przeszkodzie, by biurokratów zweryfikować w funkcji skuteczności. Politycy mogą bredzić do woli a dziennikarz łyknie wszystko i jeszcze uzasadnia pieknie. Efekt taki, że nieompetencja nie jest przeszkodą w dalszym awansie. Później to się dalej toczy. Czasami gdy szef jest mało sprawny intelektualnie – bowiem awansował mimo widocznej gołym okiem niekompetencji – będzie preferował wspołpracowników na swoim poziomie intelektualnym. Z jednej strony mu mniej zagrażają z drugiej strony lepiej się wśród nich czuje.
    2, Kombatanctwo jako warunek awansu. Można było liczyć na to, że gdy młode pokolenie wejdzie na drogę awansu. Pokolenie min. Kwiatkowsiego już jest tym pokoleniem który ledwo zahaczał o komunę. Ale widać jeszcze walka w słusznej sprawie jakmś tam argumentem jest przy awansach. Ja osobiście główną winę PiS widzę w tym, że kolejne pokolenie zaraził jakimiś bezsensownymi kategoriami myślenia obiecując im przyspieszony awans (zauważ, że flagowe instytucje PiS są pełne młodych ludzi). Nie mam czasu rozwinąć myśl, ale to w efecie również demoralizuje.
    pozdr.

  13. No nie, 36-latek to wcale już nie taki młodzieniaszek;-) Akle na poważnie, oceniać należy po efektach pracy a nie po wieku pracownika. Weźmy takiego Olejniczaka, który też był jeśli nie najmłodszym, to jednym z najmłodszych ministrów rolnictwa. Na początku kwękano i utyskiwano, że młody, że akurat teraz nie ma czasu na naukę (był to okres gdy szybko należało ustalić zasady dopłat unijnych i przeszklić ludzi jak należy wypełniać wnioski). A tu okazało się że wszystko poszło jak należy i że to młody minister musił posprzątać po tych starych i bardziej doświadczonych.
    Ani prof. Ćwiąkalski, ani pan Czuma, choć osoby nobliwe i w słusznym wieku, nie bardzo sprawdzili się jako ministrowie, może więc sprawdzi się ktoś młodszy, ze świeżym spojrzeniem i który jeszcze nie wszedł na dobre w koleiny utartych schematów myślowych?

  14. Jak byl sekretarzem Buzka, autora czterech „reform”, które pogrążyly Polskę, to wszystko jasne…;-)Wyjatkow kompetentni byli;-))))

css.php