Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polityka z Wiejskiej - Polityczno-sejmowy blog Anny Dąbrowskiej Polityka z Wiejskiej - Polityczno-sejmowy blog Anny Dąbrowskiej Polityka z Wiejskiej - Polityczno-sejmowy blog Anny Dąbrowskiej

25.03.2010
czwartek

Wizje prezydentury

25 marca 2010, czwartek,

Waldemar Pawlak zapowiedział, że jego partia zorganizuje „powszechne obywatelskie wysłuchanie” w sprawie modelu prezydentury. Powszechne? – to zdecydowanie za dużo powiedziane, bo wysłuchani mają być tylko członkowie PSL. Partia ma wysłać  ponad sto tysięcy listów do swoich działaczy, w których przedstawi swoją wizję prezydentury. Kiedy listy dojdą, to parlamentarzyści i ministrowie ruszą w teren, by zapytać partyjne doły, kto będzie najlepszym kandydatem PSL na prezydenta. Ludowcy uczą się od koalicjanta. Mają nadzieję, że dzięki takim zabiegom uzyskają lepszy wynik w wyborach prezydenckich niż w 2005r. Wtedy Jarosław Kalinowski dostał zaledwie 1,8 proc. głosów. Kogo PSL wystawi w wyborach prezydenckich dowiemy się dopiero w maju, a że będzie to Waldemar Pawlak wszyscy domyślają się już dziś.

Jaką wizję prezydentury ma urzędujący prezydent wszyscy widzimy już od blisko pięciu lat. Różnice w doświadczeniach i pozycjach politycznych „kandydatów na kandydata” PO przekładają się na różne wizje prezydentury.

Sikorski gra na prezydenturę bardziej międzynarodową. Chętnie podkreśla też, że ma żonę Amerykankę, co na światowych salonach, po których dobrze się porusza, będzie jego zdaniem dobrze przyjęte. Komorowski natomiast widzi swoją rolę raczej na krajowym podwórku. Poznańskim działaczom na spotkaniu, na początku marca, zadeklarował, że pierwszym miastem europejskim, które odwiedziłby jako prezydent byłoby Wilno,  a nie Bruksela.  Chce – w czym zgadza się zgadza się z Sikorskim – pełnić rolę wspierającą dla premiera Tuska i zachęcać do podejmowania trudnych decyzji, których nie będzie wetował.  Od polityki zagranicznej Komorowski nie będzie stronił, ale rolę kreacyjną w tym zakresie pozostawi rządowi.

Obaj dystansują się od bizantyjskiego stylu. Sikorski zapowiada zredukowanie zatrudnienia w Kancelarii Prezydenta, zaś Komorowski – rezygnację z wypoczynku w zamkniętych rezydencjach głowy państwa. Marszałek mówił w Poznaniu, że marzy mu się prezydent, który chodzi normalnie do sklepu czy jeździ pociągiem. Biorąc pod uwagę sondaże, już dziś można powiedzieć – Panie Marszałku, trzymamy za słowo.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 53

Dodaj komentarz »
  1. Dopóki jedną wizję prezydentury będzie mógł realizować prezydent, a inną wizję będzie miał rząd (premier), chcący przekonać prezydenta do swej wizji – dopóty będzie tak, jak jest (nie pomoże żadne nazwisko).
    Nie może być miejsca na dwie różne wizje, gdy obie strony mają możliwość ingerencji w te wizje (przeciwne).
    Tylko ścisłe określenie JEDNEJ obowiązującej obie strony wizji zapewni racjonalny stan państwa (w zakresie „wizji” prezydentury).

  2. To ja też trzymam marszałka za słowo i nawet wierzę w jego szczere chęci.
    Nie wygląda on na bufona jakim jest niewątpliwie jego partyjny przeciwnik.
    Ale czy mu się uda wątpię.
    Musiałby całą kadencje poświęcić na likwidację dworu.
    Ale jak z orszaku zrezygnuje to też będzie postęp.
    Osobiście jestem przeciwny instytucji prezydenta bo to nikomu nie służący urząd oprócz dworzan i samego zainteresowanego.

  3. Parker
    Prezydent ma silny mandat pochodzący z wyborów powszechnych odbywających się zwykle przy dużej jak na nasz kraj frekwencji. Jedynym sensownym i pozytecznym rozwiązaniem jest wybór prezydenta, który będzie ponad podziałami politycznymi. Myślę, że Polacy takiego prezydenta oczekują – zdystansowanego do bieżących spraw, bez politycznej politycznej przeszłości i partyjnych zobowiązań. Mądrego faceta, który łączy a nie dzieli. Niestety jak na razie nie widzę takiej kandydatury.
    Pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Bo jak się chce takiego arbitra mieć to rozsądek nakazuje go z zagranicy przywieźć.
    Dobrze żeby jeszcze nie znał za dobrze polskiego.
    Taki bufor by mu się przydał.
    Trzeba zmienić konstytucje i pozwolić na kandydowanie komuś z zagranicy.
    Myślę że miałby duże szanse.

  6. Kartka z podróży:

    Gdyby Polacy oczekiwali takiego kandydata, jakiego opisujesz, dawno już byśmy mieli takiego prezydenta. Kandydaci nie przychodzą z Marsa; oni są wyłaniani przez tych właśnie Polaków.

  7. Mw
    Rozbrajasz mnie – Polacy wybierają spośród oferowanych im kandydatów. Taka promocja – rozumiesz … . Podobnie wybierasz groszek z marchewką na półce supermarketu. Masz trzy rodzaje groszków, które menadżer każe subiektowi postawić na ladzie. Masz apetyt na groszek to kupujesz co ci dają. A jak Ci się nie podoba to jesteś bez groszku
    Pozdrawiam

  8. Dawno mnie tu nie bylo z kagancem oswiaty. Wiec w kwestii wizji prezydentury przynosze swiezy, prosto z pieca wierszyk Psa Bobika w zwiazku z nowym gate crashing Pana Prezydenta:

    Jakiż to chłopiec brzydki, niegrzeczny,
    źle mnie traktuje, jak harpia,
    spod mojej pupci próbuje wiecznie
    jakieś krzesełko wyszarpać.

    Mówi, że jeden pan go poprosił,
    by na krzesełku tym usiadł…
    Taką bezczelność trudno mi znosić –
    niech mu da klapsa mamusia!

    Albo niech pani głośno go zgani,
    niech cała wie nasza klasa,
    do jakiej skrajnej doszedłem manii
    przez tego złego… brudasa!

    Niech nie zaprasza na imieniny
    go ni dziewczynka, ni chłopię,
    bo ja mam wsparcie mojej drużyny,
    co w razie czego dokopie…

    Moje krzesełko! Moje cukierki!
    Precz od nich, bo będzie draka!
    A tamten chłopiec niech je obierki
    z rozjuszonego ziemniaka!

  9. Kocie Mordechaju
    W zamian za wierszyk groszewk z dolnej półki
    http://www.youtube.com/watch?v=3FMp9Ec3pcY&feature=related
    Pozdrawiam

  10. Nie uwierze, Kartko. nie uwerze, ze Pan P. zna takie slowa jak „spieprzaj”. To jakas kolejna nagonka dziennikarska inspirowana przez Axela-Springera lub innego Michnika.

  11. Kocie Mordechaju
    Pan P. zna nawet gorsze słowa – podobnie jak Naród, który go wyłania z siebie. Właśnie, Prezyden i Naród – miejsce wspólne gdzie wszyscy są równi czyli stadion do piłki kopanej. Groszek z dolnej pólki część II
    http://www.youtube.com/watch?v=gtg7Otj14rE
    Pozdrawiam

  12. Chyba nie jest możliwe w Polsce zrezygnowanie z urzędu prezydenta, niestety ale jest możliwe ograniczenie jego roli do wręczania a nawet przyznawania na wniosek odznaczeń państwowych, nominacji i innych tego typu dupereli. Nie znam żadnego dobrego argumentu poza tradycją na trwanie tej skamieniałości, popłuczyny po monarchii. A tak na boku nasz prezydent republiki ma więcej władzy niż brytyjska królowa w królestwie. Argumentowanie, że prezydent jest wybierany w wyborach powszechnych jest typowym stawianiem wozu przed koniem. Najpierw się tak wybiera a później tym argumentuje zakres władzy. Pięknie. Dawno temu mój znajomy twierdził, że członkowie partii powinni zarabiać więcej niż inni bowiem zgodnie ze statutem partii oni są najlepsi wśród obywateli. Z poważaniem W.

  13. Wojtek-1942

    Już myślałem, że jakiś dziwak ze mnie.

  14. Pan Komorowski nie przyżekał, że będzie chodził pozakupy a jedynie wyraził pragnienie by istniały takie warunki iżby mógł chodzić po zakupy. Zatem nie wiem za jakie to „słowo” trzymacie niektórz łącznie z autorem pana Komorowskiego. Tak?

  15. Wojtek 1942
    To zdanie bezsensowne – „Argumentowanie, że prezydent jest wybierany w wyborach powszechnych jest typowym stawianiem wozu przed koniem”. Tu nie chodzi o argumentowanie ale o fakt. Nadanie wyborom prezydenta charakteru powszechnego oznacza nadanie rangi temu urzędowi. Nie miałby rangi i politycznej siły, gdyby np mianował go parlament. Ale jest jak jest więc tę uwagę powinieś kierować do twórców systemu politycznego a nie do mnie. Ja tylko opisuję realną sytuację.
    Sądzę, że idiotyczne jest jednoczesne nakłanianie do masowego udziału w wyborach prezydenckich powszechnych i deklarowanie przez kandydatów na ten urząd, że będą pełnić fukcje tylko ceremonialne. Szkoda czasu, pieniędzy i rozbudzonych ludzkich nadziei na powszechne wybory mistrza ceremonii albo przydupasa premiera
    Więc powtarzam – albo pojawi się kandydat z jakąś wizją tego urzędu (np mój komentarz z 2010-03-25 o godz. 23:06 ) albo dajmy sobie spokój z polityka w wyborczą niedzielę.
    Pozdrawiam

  16. Wojtek-1942
    Za autorkę nie odpowiem ale jeśli o mnie chodzi to pozwoliłem sobie na odrobinę myślenia życzeniowego.
    Lubię sobie czasem ot tak przyjemność zrobić.

  17. Kartka z podróży:

    „…dajmy sobie spokój z polityką w wyborczą niedzielę.”

    I Kaczyński na następne 5 lat?

  18. @Wojtek 1942, nawet tak lichy prezydent jakim jest Kaczyński stanowi jakąś barierę dla rządów, które swoimi pomysłami mogą narobić takiej kaszy, że rany będziem lizać lat kilkanaście. Nie jest mi znany demokratyczny kraj na świecie, w którym rząd i większość parlamentarna mogą dowolnie eksperymentować z reformami i ogólnie, z ustanawianiem prawa. W Polsce mamy wprawdzie senat, ale to gremium poprawia raczej w ustawach niefortunnie użyte słowa i interpunkcję, jest to po prostu sejm okrojony personalnie do 100 osób. Bardzo chciałbym, ażeby PO wygrała te wybory prezydencki i następne parlamentarne, ponieważ lubię patrzeć na takie katastrofy, a że mam już swoje lata, to nic szczególnego mi nie grozi, bardziej jestem ciekaw tego bajzlu.

  19. Mw
    Przyznam Ci się, że to jest argument, który może mnie skłonić do udziału w „głosowaniu” jak mądrze napisał przed kilkoma dniami Monteskiusz. Ale przyznam Ci się, że ta forma szantażu – bo tak ten argument odbieram – budzi moją głęboką niechęć a nawet obrzydzenie.
    Monteskiuszu
    Wojtek 1942 zapomniał o IV RP. Wtedy za sprawą zaburzonych bliźniaków premiera i prezydenta wysiadła „śluza” polityczna jaką jest prezydentura i właściwie przyszłość kraju wisiała na kilku głosach sędziowskich TK. W tym targanym emocjami społeczeństwie im więcej takich „śluz” czy „bramek” wygaszających upiorne często polityczne pomysły tym lepiej. Tym bardziej, że jak zauważyłem „śluza” TK już nie działa.
    Dziękuję Ci równoczesnie za sensowny argument dotyczący udziału w wyborach. Ja również „lubię patrzeć na takie katastrofy, a że mam już swoje lata, to nic szczególnego mi nie grozi, bardziej jestem ciekaw tego bajzlu.” Tak więc Monteskiuszu chyba wybierzemy się na to „głosowanie”
    Pozdrawiam

  20. Oczywiście, parkerze, że jesteś dziwak. Należysz do około 5% społeczeństwa w tym „dzikim” kraju, która może o sobie powiedzieć: jesteśmy dziwaki czyli elita!!! HA!!!

  21. Kartka z podróży. To nie jest lichy argument. Bowiem najpierw ustalono jaki będzie sposób wyboru a dopiero po tym uchwalono konstytucję i przyznano prezydentowi tzw. kompetencje. I to jest ten wóz przed koniem. O tym myślałem. A przyznacie chyba , że to co nazywacie hamulcem dla sejmu ma więcej cech destrukcji niż poważnego hamowania. Wolał bym kontrolę parlamentu przez wyborców i optuję za wymianą 1/4 posłów co jeden rok. To utopia oczywiście jest.

  22. A propos wyborów. Jak można zinterpretować informację podaną przed chwilą – „Prawybory w PO – frekwencja na poziomie 47 proc.”. Czemu 53% członków partii płacących za udział w tym gremium 5 złotych miesięcznie ma gdzieś udział w strzelistym akcie wyborczym swego kandydata na prezydenta?
    Pozdrawiam

  23. Tak zwana mediatorska czy kontrolna rola senatu, który moderuje zapędy posłów jest mitem. W parlamencie nie posłowie mają inicjatywę lecz kluby te same w sejmie i w senacie. Nikt nikogo nie moderuje. Czasem zdarza się, że senat zmieni to co zrobił sejm lecz przecież zawsze za zgodą klubu. Taki zabieg PR dla wyborców: chcieliśmy, ale senat… Zatem jak w ogóle kontrolować pracę parlamentu? Rozgonić senat, zmniejszyć sejm, wprowadzić jednomandatowe okręgi wyborcze do sejmu i wybierać co rok 1/4 ilość posłów. Wyborcy będą co rok mieli wpływ na skład sejmu. To jest jakaś kontrola. Ot taki pomysł nie do wprowadzenia. Z poważaniem W.

  24. Kartko. Są dwa powody. Dla PO jest absolutnie bez znaczenia czy prezydentem będzie pan Komorowski czy pan Sikorski. No i wśród członków part jest dużo takich, którzy liczą się tylko jako wyborcy do samorządów i tylko po to są członkami PO by zostać np radnym. Ale się dziś rozpisałem. Powiem jednak dobranoc. W.

  25. Wojtek-1942
    Ale powtarzam, mówisz o tym co realnie istnieje – taki jest stan prawny i nie ma możliwości by go zmienić. trzeba się więc sensownie i pożytecznie dostosować.
    Co do drugiego postulatu zgoda. Mandat wolny, który mają nasi wybrańcy uniezależnia ich od wyborców co czujemy czasem boleśnie. Wystarczy mandatowi nadać charakter imperatywny czyli dać wyborcom możliwość odwołania np kłamliwego lub leniwego wybrańca. Jestem za tym. Tyle, że możliwości zmiany mandatu są jeszcze mniejsze aniżeli innych zmian ustrojowych bo nasi wybrańcy kochają swój wolny mandat z powodów które obserwujemy na co dzień.
    Pozdrawiam

  26. Jak można zinterpretować informację podaną przed chwilą – “Prawybory w PO – frekwencja na poziomie 47 proc.”.

    Dokładnie tak jak to ujął:
    Wojtek-1942 pisze:
    2010-03-26 o godz. 20:06

    W dupie mają kto będzie kandydatem.
    Wszystko im jedno co jest trudno zrozumieć tym zaangażowanym.
    Reforma samorządowa to to z czego czuję satysfakcję, że się udało Kartko.
    Teraz liczę że się uda na szczeblu centralnym.
    Ja na miejscu opozycji miałbym piera.
    Jakoś tak zbagatelizowano pogróżki premiera skierowane do opozycji.
    „Albo się przyłączycie do modernizacji kraju albo wyginiecie jak dinozaury” to chyba było?
    Znów myślę trochę życzeniowo ale może?
    PiS moim zdaniem zatrzeszczy po wyborach prezydenckich i lokalnych.
    SLD też.

  27. Celem nadrzednym polskiego systemu politycznego bylo zapwenienie kazdemu uczestnikowi obrad przy okraglym stole i pijackich orgi w Magdalence ze znajda sie przy korycie i poza zasiegiem wyborcow.
    Stad pochodza Prezydent, Senat i nadmiernie liczebny Sejm. Zaden z politykow wladzy wykonawczej i legislacyjnej nie jest wybierany przez wyborcow. Szefostwo partyjne ma nieograniczona wladze a wyborca zostal wykastrowany i opluty. Po 20 latach czas najwyzszy to zauwazyc.

    Popieram przedstawione tu propozycje, zlikwidowac Senat, zlikwidowac prezydenture i caly prezydencki dwor pacholkow. Zmniejszyc liczbe poslow do najwyzej 250 i wprowadzic bezposrednie wybory do sejmu. Rotacyjne – popieram. Dosc dyktatury partyjnych szefow. Po przez swa ulomnosc dyktuja oni poziom dozwolonego intelektu w rzadzie, Sejmie, Senacie, zarzadach spolek…. A kraj targa sie za murzynami.

    Jednakze przede wszyskim demokratyczny kod musi byc narzucony na partie polityczne. To sa mafinje struktury i nie powinny byc dopuszczone do wyborow. Niedawne wybory prezesa w PIS, byl sobie jeden kandydat i wygral !!! Co za cyrk i co za chamska obelga dla spoleczenstwa. I w kazdej parti jest takie samo bagno.

  28. Parkerze
    W pełni się z Tobą zgadzam, że Polska samorządowa błyszczy (w bardzo wielu przypadkach) na tle Polski rządowej. Te społeczności, które miały na tyle rozumu by wybrać sobie sensowne władze wygrały szansę, którą daje samorządność. Ale konsekwencją tego stanu rzeczy powinna dalsza decentralizacji uprawnień państwowych na rzecz regionów i niżej. I nie tylko decentralizacja ale możliwość prowadzenia własnych, regionalnych polityk. Myślę, że decentralizacja państwa to najlepsza jego reforma i najskuteczniejszy sposób ograniczenia centralistycznego bezwładu i omnipotencji. Zahamowanie decentralizacji nastąpiło w okresie IV RP i niestety nawet – mimo jej upadku – nie widać prób ograniczenia roli centrali. Jednym słowem kolejny kamyczek do ogródka PO. A ja nie dość, że na nich głosowałem to będę – jak pisałem wyżej – musiał nadal wspierać tę stagnację.
    Pozdrawiam

  29. Nie sztuką jest szlachetnie polec w walce o sprawiedliwość.
    Sztuką jest tę „sprawiedliwość ” wprowadzić .
    Oczywiście, że nigdy się jej nie wprowadzi bo to proces który z zasady nie ma końca.
    Jak wiemy nie ma sprawiedliwości na tym Świecie.

  30. To mój wzorzec wprowadzania sprawiedliwości wyniesiony z lat młodzieńczych
    http://www.youtube.com/watch?v=QUhUAa3y4rE&feature=related
    Wtedy (Dzika banda) życie było prostrze i wbrew pozorom mniej stresujące
    Pozdrawiam

  31. W tak wielu wpisach czytam coś na kształt „schadenfreude”. Jakaś nieprawdopodobna, zaciekła, zapiekła satysfakcja, że coś się nie udaje (nie udaje – tzn. jest realne, mniejsze od idealnego), jakaś zawiść, że komuś jednak, choć bardzo ciężko, coś jednak wychodzi, mimo kłód rzucanych zewsząd pod nogi, jakaś przyjemność sadystyczno-masochistyczna z kopania kogoś, kto się potknął. A przecież to sami siebie kopiemy.

    Nie, jeśli myśląca, opiniotwórcza część społeczeństwa (bo za takich uważam czytelników i komentatorów Polityki) takie ma nastawienie, to co powiedzieć o całej społeczności?
    Obrzydliwe to.

  32. Droga Kartko,
    Zdecydowanie jestem w mniej wojowniczym nastroju.
    Doceniam walory estetyczne rozpierduchy.
    Żeby się Dzikim Zachodem zrewanżować.
    http://www.youtube.com/watch?v=o7IofjIMm2I&feature=related

  33. Mw
    Ja nie rozumiem co to znaczy – „coś się nie udaje (nie udaje – tzn. jest realne, mniejsze od idealnego)”. Bądźmy dorośli – jak się chce to się udaje, wystarczy chcieć. Wystarczy szukać sprzymierzeńców do tego by się udało i chcieć.
    Ja dobrze pamiętam jak szybko i sprawnie udało się przestawić komunistyczny autorytaryzm na demokratyczne państwo. To trwało kilka miesięcy. Tylko, żę wtedy rządzący/wybrani tego chcieli. Chcieli zmiany. A teraz nie chcą, bo jest im po prostu tak dobrze.
    O jakich „kłodach rzucanych zewsząd pod nogi” piszesz. Chyba sobie sami rzucają kłody pod nogi i sami się o nie potykają.
    Mw – nie upadaj na duchu tylko odbieraj życie takim jakie jest, patrz chłodnym okiem. Ta wpadka z frekwencją prawyborczą świadczy tylko o tym, że napompowali koła lipnymi członkami, jakimiś martwymi duszami. Aparat partyjny – nie tylko zresztą PO – tak robi by wygrywać wewnątrzpartyjne wybory. Elektorów wystawiają koła więc by pozyskać przychylnych elektorów tworzy się dla nich lipne koła. Po wygranych wyborach z jakiś poufnych funduszy albo i własnej kieszeni (regionalnych przywódców stać na to )pokrywa się składki za nieistniejących członków i masz podwójną statystykę – coś jak „lewą” kasę w biznesie. Takie są realia polityki. Sprawa by nie wyszła gdyby nie prawybory brutalnie weryfikujące statystyczną lipę. No ale kto kazał PO robić prawybory? Przecież jasne było, że fikcja wyjdzie na jaw. Swoją drogą ładnie to nazywasz – „potknięcie”. Monteskiusz ma rację – to się wszystko fatalnie skończy.
    Pozdrawiam serdecznie
    Ps. Na pociechę Ci powiem, że znałem faceta (nie z PO), który by pozyskać członków do swej nielubianej partii z której miał jakieś grosze spisywał dane ludzi z nagrobków cmentarnych. A potem ich wykreślał jako zmarłych i spisywał z lastryko nowych. Jaki ruch miał w szeregach partyjnych.
    Pozdrawiam

  34. Drogi Parkerze
    Nawet nie wiesz jaką mi przyjemność sprawiłeś. Pamiętam ten film z dzieciństwa – słodkie wspomnienia.
    Dziękuję

  35. @Kartko, coś mi tam świta w mojej sklerotycznej głowie na Twoje wspomnienie „organizowania” członków partii na cmentarzu, tylko za cholerę nie mogę sobie przypomnieć o kogo chodziło. Jedno jest pewne, taki sztywny członek (jasny gwint, ale fraza!) nie sprawia kłopotu, a w razie czego łatwo się go pozbyć, historyjka zupełnie jak z opowiadania Hrabala.
    @Wojtek 1942, ten pomysł z wyborami uzupełniającymi nie jest zły, a nawet powiem, że jest bardzo dobry, ponieważ kampania wyborcza i tak w przypadku parlamentu trwa 4 lata, to skróciłaby się do lat 2, a tym samym zmusiłoby się parlamentarzystów do szybszego działania.
    Wszystkim zwolennikom okręgów jednomandatowych proponuję przypomnieć sobie senatora Stokłosę, który kupił sobie parę razy fotel senatorski, a nie każdy jest Cimoszewiczem. Generalni poparłbym system mieszany, tak dla sprawdzenia, żeby w razie ataku Stokłosów, można się było wycofać z takiego pasztetu. Przypomnę też, że kraje mniej ludne mają jeszcze większą liczbę parlamentarzystów w przeliczeniu na statystyczną głowę i świat się tam nie wali z tego powodu, a wręcz przeciwnie. Polska nie jest małym krajem i mieszkańcy różnych regionów, powinni mieć swoją polityczną reprezentację.

  36. Monteskiusz
    Nabory z lastryko dotyczyły jednej z partii tzw ruchu ludowego. Polityka papierowa zamieściła ciekawy materiał na temat PO – struktury członków. Tekst jest oparty na badaniach ankietowych 50% deklarowanej przez tę partię ilości członków czyli koło 20 tys. Można więc przyjąć, że badanie jest b. miarodajne bo jak się okazuje przebadano wszystkich. Co ciekawe autor pisze, że ilość 47 tys członków jest wytłumaczalna tym, że w kraju jest 47 tys radnych. Czyli PO robiło nabory (raczej deklarowało ilość) pod przyszłe wybory samorządowe.
    Jeszcze jedna sprawa – pamiętasz dyskusję o kosztach prawyborów. Znów wyszło na moje bo koszt wynosił partię 500 tys złotych (moim zdaniem niewiarygodnie mało) czyli jak pisałem większość tej kampanii sfinansował z różnych źródeł budżet – czywiście nie myślę o dotacji na partię.
    Pozdrawiam

  37. Kartka z podróży 22:49 (wczoraj):

    Ale skąd Ty to wiesz? Skąd wiesz, że tak było? Dlaczego nie mogło być tak, jak w społeczeństwie ogółem, że tylko niecała połowa głosuje? Dlaczego nie mogło być tak, że adresy zameldowania (na które wysyłano kody) były w wielu przypadkach inne niż adresy zamieszkania. Dlaczego nie mogło być tak, że wielu nie głosowało, bo przecież czy to będzie Komorowski czy Sikorski, to chodzi tylko o zwycięstwo kandydata PO (szczególnie dla członka tej partii). Każdy widzi, ze różnice między nimi nie są programowe. Głosowano na formę sprawowania urzędu. Nie dla każdego jest to istotne.

    Oczywiście, że mogło być i tak, jak piszesz, i tak, jak ja piszę.
    Ale ty wybierasz tę „spiskową” interpretację. Zupełnie jak zgorzkniały Lech Kaczyński, który dziś tak skomentował (przez Wypycha) wynik prawyborów:
    jestem zdumiony skalą porażki Sikorskiego.

    Tylko to miał do powiedzenia. Nic innego. „Ten prezydent wszystkich Polaków”. Skąd taki cynizm u Ciebie, Kartko, ten wisielczy humor? Dlaczego, według Twoich wpisów, im gorzej tym lepiej?

  38. @mw, PO nie jest partią obywatelską jakby sugerowała jej nazwa, to partia władzy typu wodzowskiego i obaj kandydaci pomimo różnic, muszą prezentować jednolity centrowy(oczywiście na polskie warunki)pogląd na wszystko czym zajmuje się polityka. Wobec powyższego, oddanie głosu przez elektora nie jest niczym ważnym, uprawnieni potraktowali głosowanie tak jak widzimy i teraz wierchuszka PO musi to jakoś ciemnemu ludowi wytłumaczyć. Bardziej prawdopodobny jest jednak wariant tzw. martwych dusz, dusz mających nadzieję, że po przystąpieniu do partii odniosą jakąś korzyść, lub zrobią karierę polityczną bez legitymowania się odleżynami po styropianie. Jest co wyjaśniać, a jeśli nie zrobi tego PO, to z całą pewnością na zbadanie całej sprawy wyłoży pieniądze PiS i dopiero będzie beczka śmiechu, jak się okaże, że niektórzy członkowie partii zgłosili akces zza grobu.

  39. Monteskiusz pisze:

    „PO … to partia władzy typu wodzowskiego „.

    Monteskiuszu, a Ty skądżeś to wziął? Z „Krótkiej historii WKP(b)”?

    Zmień swój nick, bo Monteskiuszowi pewnie się w grobie niedobrze robi… (o ile w ogóle zawraca sobie głowę takimi bzdetami).

  40. Wszystkie partie polityczne powinny byc typu demokratycznego. Albo demokratyczne albo nie maja prawa udzialu w wyborach.

    Raz do roku powinien byc publiczny ‚audit’ demokracji w partiach politycznych, prowadzny przez niezalezna komisje zlozona z osob bezpartyjnych i niewierzacych. A zdugiej strony to sie dziwie dlaczego media tego nie robia. Np Polityka.

  41. A ja to mogę się o swój nik założyć, że tak naprawdę to jest tak jak Kartka pisze i tak jak mw pisze też jest i tak jak Wojtek z czasów okupacji też.
    Tak jak ja piszę mogło się też przytrafić.
    Dodam jeszcze, że też paru członków się bało, że wyjdzie na kogo głosowali więc na wszelki wypadek nie chcieli się po żadnej stronie opowiadać.
    Nie wiem tylko co the mentor pisze więc możliwe, że nie ma racji.

  42. Monteskiusza pominąłem za co Go serdecznie przepraszam.
    Oczywiście, że było jak pisze.

  43. parker pisze:
    2010-03-27 o godz. 18:04

    Widze ze nie zrozumiales. Typu demokratycznego znaczy ze istnieja wewnatrz-partyjne demokratyczne procesy, jasne dla wszystkich i nie odcinajace drogi awansu dla nikogo.

    Program patii moze byc jakikolwiek, lewy czy prawy. Smiechem sa sytuacje jak ta niedawna w PIS. Wybory prezesa, jest jeden kandydat i wygrywa. (co za niespodzianka !!!, jak w PZPR, lub NSDAP). Smiechem sa rowniez pra-wybory. Donek nominowal kandydatow. Na jakiej podstawie pytam ??? Nie, z calych 46 tys czlonkow kandydaci powinni byc wybierani po przez serie wyborow.

    Podatkowicz utrzymuja te partie i ma obowiazek wymagac by wewnatrz partyjne procesy byly sprawiedliwe i ponad dyktatura, manipulacja i cwaniactwem szefow partii. Oj hyba jestes po flaszce.

  44. parker:

    Czyli normalnie. I tak i tak, i tak, i trochę też tak. Jak wszędzie (prawie) na świecie. No to, oby nam się.

  45. @mw, zajrzyj na drugą stronę sobotniego wydania GW, przekonasz się, że nie tylko ja tak myślę. Noo, chyba że GW to organ KPP.
    Pozdrawiam

  46. Monteskiuszu:

    GW potrafi pisać takie same populistyczne bzdury, jak każda inna gazeta. Po prostu powtarzają to, co danego dnia „fama niesie”. Zadaniem prasy jest przynosić dochód, a to się da zrobić tylko potwierdzając mniemania czytających mas, a nie pisząc rzeczy im niemiłe.

    Na temat całego tego absurdu w związku z krytyką PO jako „partii władzy” napisałem właśnie w blogu Szostkiewicza, tutaj tylko przepiszę fragment:

    „Red. Szostkiewicz zastanawia się, czy rację mają ci, którzy uważają, że:

    “PO to po prostu partia władzy”.

    Tak jakby określenie “partia władzy” było uwłaczające. A przecież celem każdej partii jest realizacja swego programu. Żeby go mogła realizować, musi zdobyć i utrzymać WŁADZĘ.
    Jako argument w tej “dyskusji”, czy PO jest, czy nie jest partią władzy, red. Szostkiewicz powtarza takie stwierdzenie:

    “członkowie są w większości zainteresowani apanażami politycznymi i materialnymi, a nie jakimiś tam demokratycznymi procedurami”.

    Mamy pewnie zrozumieć, że jeśli byliby zainteresowani “demokratycznymi procedurami”, to partia nie byłaby “partią władzy” (bo w partii władzy członkowie zainteresowani są apanażami…)
    Oczywiście bzdura: demokratyczne partie chcą zdobyć władze i ją zdobywają, ale także wśród ich członków są ci wyłącznie zainteresowani apanażami. Ale i w partiach niedemokratycznych są czystej wody ideologowie, zainteresowani władzą tylko, jak i oportuniści, marzący o apanażach.”

  47. Mw
    Bardzo proszę – przeczytaj uważnie art Mariusza Janickiego pt „Elektorzy” w najnowszej Polityce. Zwróć uwagę na część statystyczną dotyczącą badań postaw członków PO
    Pozdrawiam

  48. Kartko:

    Z tymi „Elektorami” to problem, bo nie mam tej Polityki, nie kupie jej dziś (b. rzadko kupuję Politykę papierową). Może za parę dni artykuł ukaże się na stronie internetowej.
    Jeśli chodzi o badania „postaw” to mam ogromne wątpliwości co do badań rzekomo oceniających bardziej skomplikowane deklaracje postaw. Przez kilka lat parałem się biostatystyką i jestem uwrażliwiony na kwestie „validity” i „reliability”, czyli tego co w istocie bada dane pytanie i jak reprezentatywna jest odpowiedź na pytanie ze względu na jego rozumienie przez pytanego (dlatego wyniki podają najczęściej interpretacje grupowe pytań, a nie pytania dosłownie, i dlatego badania socjologiczne – w odróżnieniu od biostatystycznych – prawie nigdy przedtem nie sprawdzają „validity & reliability” pytań, co byłoby b. trudne w ocenia postaw. Deklaracje, jakie są, każdy wie…)
    Odniosę się do tego, jak przeczytam. Ale nie chce mi się wierzyć, zeby badający deklarowali postawy czysto oportunistyczne czy obojętne wobec demokracji albo nawet jej wrogie, co mogłoby ewtl. poparzeć generalny tenor wpisów na blogach Polityki (i nie tylko na nich).

    Co do tekstu Kuczyńskiego. No cóz, czyste myślenie życzeniowe. Czyżby Kuczyński powoli tracił kontakt z rzeczywistością?
    Dużo w tym tekście: gdy się nalezy, gdy się wstępuje, nie jest się, jest się, zobowiązanie silniejsze od niezorganizowanego obywatela, itd, itp.

    A co, jeśli nie? (Jak pisał Gombrowicz: a co jeśli Słowacki wielkim nie był?) Jeśli zobowiazanie odczuwane przez te 46 tysięcy obywateli jest takie samo jak zobowiazanie odczuwane przez te dwadzieścia parę milionów wyborców? Przecież ci członkowie partii to z krwi i kości tego narodu…. A mimo to, jak pisze Kuczyński, to „poważny sygnał o marnej wartości partyjnej bazy”.
    Hmmm… Wcale nie jestem taki tego pewien. Oczywiście, marna jest postawa obywatelska całej społeczności. Ale członkowie partii są jednak aktywniejsi: zapisali się, wielu płaci składki, czegoś chcą (wielu chce apanaży, jak opisze Szostkiewicz – tak jest we wszystkich partiach , na całym świecie, myślę), większa część członków niż w społeczności en bloc rozumie pewnie nieco lepiej mechanizm społeczeństwa demokratycznego, obywatelskiego. Są też racjonalniejsi: nie głosowali, jeśli wynik nie był tak istotny (chodzi o zwycięstwo kandydata partii)

    A że nie podobają się oni Tobie, Kartko, czy Kuczyńskiemu… No, mój Boże, my to elita, naprawdę…

  49. Mw
    Mam problem w dyskusji z Tobą, bo ja w gruncie rzeczy zwracam uwagę na odstępstwa od zasad deklarowanych przez PO przed wyborami. Poparłem wówczas zupełnie inną partię aniżeli ta z którą mam teraz doczynienia. I tylko o to mi idzie w tej krytyce. Art Janickiego opublikuje internetowa Polityka i wtedy będziemy mogli wymienić poglądy. Kilka zdań napisałem dziś na temat raportu Janickiego w Adama Szostkiewicza podpierając się cytatem.
    Pozdrawiam

  50. Kartko,

    Na temat zasad deklarowanych przez partie w kampaniach wyborczych, rozumienia ich znaczenia (w „realu”) i ich interpretacji przez wyborców, a także o wynikających z tego zawodach i frustracjach – pisałem już w dyskusji z Tobą poprzednio.

    Jak i w innych kwestiach, uznaję przewagę heurystycznego, intuicyjnego poznania nad trzymaniem się litery. Może dlatego ważniejsze jest dla mnie to, ze Platforma rządzi w zgodzie (mniej więcej) z moimi odczuciami, jak powinno (i jak może) wyglądać optymalnie bezpieczne rządzenie w tym konkretnym społeczeństwie, w tym konkretnym czasie – niż zawód odczuwany ze względu na rozbieżność między „daną obietnicą” a „odczuwaną z powodu jej niedotrzymania zdradą”.

    To różnica między realizmem a idealizmem (szpilę na ten temat wsadził dziś w komentarzu do poprzednich wpisów Szostkiewicz – sam niepoprawny idealista). Żaden to problem w dyskusji – wręcz przeciwnie, jest ciekawsza.

  51. Mw
    Zmęczony dzisiejszą nocą skręcam coś w palcach. Spokojna noc przedemną Pomyślę o tym co napisałeś
    Pozdrawiam

  52. @mw, wycofuję z mojego poprzedniego postu na blogu red. Szostkiewicza słowo styl (jest rzeczywiście niefortunne) i wstawiam na jego miejsce sposób, albo jak ktoś lubuje się w kwiecistym wyrażaniu, proponuję technologię. Wyłożę Ci, o co mi chodzi jak chłopu na zagonie. Otóż nie tak dawno Jurek Owsiak grał jak co roku Orkiestrą Świątecznej Pomocy i był rozczarowany, że pani minister wodzowskiej partii PO nie zechciała się z nim spotkać, bynajmniej nie na kawie. Lekceważenie takiej organizacji jak WOŚP, świadczy nie najlepiej, a nawet powiedziałbym, że fatalnie o Platformie O b y w a t e l s k i e j. Następną sprawą dotyczącą obywatelskiej aktywności, jest spór pomiędzy rządem i organizacjami pożytku publicznego, o nowelizację prawa dotyczącą tzw. subkont. W sprawie subkont rząd akurat ma rację, coś takiego nie powinno istnieć, ale nie wystarczy mieć rację, trzeba rozmawiać z tymi organizacjami (nie pozwalać na szantaż), a także pokazać tą dyskusję społeczeństwu, i dopiero wtedy ustalać nowe prawo. I na koniec oświadczam Ci, że nie mam pojęcia jakie magazyny czyta się u fryzjera, wszystko co czytam kupuję w kiosku , księgarni, ewentualnie na monitorze komputera, co i Tobie polecam, więc nie zadzieraj nosa, tylko weź 5 zydli do kieszeni w przyszłą środę, idź do kiosku i kup POLITYKĘ.

  53. Monteskiuszu:

    Obywatelska (w nazwie PO) znaczy zgodna z zasadami obywatelskimi, działająca dla obywateli, z woli obywateli (którzy w wyborach powierzają jej rządy). Coś jak w preambule konstytucji amerykańskiej (jeśli mogę użyć takiego porównania).

    To znaczy, że PO działa zgodnie z pojęciem obywatelskości, jakie ma większośc obywateli i tylko powoli, ewolucyjnie, stara się wpłynąć na to ich pojęcie tak, aby ogarniało coraz szerzej takie znaczenie obywatelskości, jakie ma (mam nadzieję) elita tej partii, niekoniecznie ta oglądana w TV (piszę elita, bo szeregowi członkowie, jak dowiodły choćby prawybory, mają pojęcie dokładnie takie samo jak lud). A więc stara się stopniowo zmienić to pojęcie obywatelskości na (znowu moje myślenie życzeniowe) bliższe pojęciu funkcjonującemu w ustabilizowanych demokracjach zachodnich (które w istocie stworzyły nowocześnie rozumiane pojęcie obywatelskości).

    Dlatego, Monteskiuszu, nie bądź w gorącej wodzie kąpany i zdaj sobie sprawę, że PO nie działa na Księżycu, tylko w naszej swojskiej, przaśnej Polsce, więc musi brać pod uwagę, że być może większość obywateli tego kraju nie jest tak chętna bliskim związkom rządzącej partii, nawet obywatelskiej, z WOŚP, i że większość obywateli może mieć ciągle trudności ze zrozumieniem różnicy między dobroczynnością a przekazywaniem 1% podatku swym krewnym i znajomym. Więc trzeba z nimi powoli, trochę z nimi, trochę z organizacjami pozarządowymi, bo, znowu, nie wszyscy obywatele oswoili się z nimi jeszcze (obawiam się, że większość ciągle patrzy na NGO kusym okiem).

    Z tym fryzjerem to była tylko taka figura retoryczna, w istocie skierowana bodajże do red. Szostkiewicza (!), który też tego słowa użył (?) Nie bierz tego do siebie (zresztą nie myślę wcale, że red. Sz. czyta magazyny u fryzjera – to był tylko smaczek, mający ubarwić mój wpis).

css.php