Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polityka z Wiejskiej - Polityczno-sejmowy blog Anny Dąbrowskiej Polityka z Wiejskiej - Polityczno-sejmowy blog Anny Dąbrowskiej Polityka z Wiejskiej - Polityczno-sejmowy blog Anny Dąbrowskiej

7.09.2010
wtorek

Dyplomacja ze smartfonem

7 września 2010, wtorek,

Ministerstwo Spraw Zagranicznych ogłosiło przetarg na 1100 terminali BlackBerry dla swoich pracowników. W pierwsze urządzenia tego typu Radosław Sikorski wyposażył swoich podwładnych na początku zeszłego roku. Zakup urządzeń umożliwiających nie tylko połączenia telefoniczne, ale także mobilny dostęp do Internetu i poczty elektronicznej to kolejny etap postępującej w ministerstwie informatyzacji. Po korytarzach MSZ do dziś krąży anegdota o rozmowie dwóch starszej daty pracowników, w której jeden stwierdził: kiedyś to był resort spokojnej, analitycznej pracy, a teraz to tylko Blackberry i Blackberry. Słusznie szef resortu powtarza konsekwentnie, że nie ma najmniejszej sprzeczności pomiędzy analityczną pracą a nowoczesnymi technologiami. Co więcej  dobra dyplomatyczna notatka ma sens tylko wtedy, gdy sporządzana jest na podstawie aktualnych danych i trafia do adresatów odpowiednio szybko. Podobno zdarzało się,  że trafiały one do decydentów po kilku dniach, a nawet tygodniach.  Teraz ma być w skrzynce adresata zaraz po jej napisaniu.

Wielkim fanem BlackBerry jest też Barack Obama. Podczas kampanii wyborczej niemal się z nim nie rozstawał. Bronisław Komorowski nie jest przekonany to takich rozwiązań. Broniąc się przed kieszonkowym komputerem mówi, że ma zaufanych ludzi, którzy informują go na bieżąco. 

MZS oprócz zakupu terminali BlackBerry chce też zawrzeć nową dwuletnią umowę na świadczenie usług telefonii komórkowej. Obecnie centrala MSZ posiada 838 aktywnych  telefonów komórkowych z których pracownicy miesięcznie wydzwaniali średnio 72 tysiące minut do różnych sieci. Wysyłali też ponad 18 tys. sms-ów (średnio po 18 na jednego pracownika miesięcznie) i łącznie przez prawie 13 tys. minut rozmawiali z zagranicą. Rozmowy między numerami pracowników MZS podane w opublikowanym na stronach resortu ogłoszeniu przetargowym będą mogły być szyfrowane, a zamawiane aparaty telefoniczne muszą posiadać certyfikaty NATO do przechowywania informacji poufnych. Nic jednak nie ukryje się przed  szefami resortu, którzy będą mieć dostęp do wszystkich bilingów, dzięki specjalnemu programowi kontroli kosztów.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Radek Sikorski powtarza to co swego czasu zarzadzil jako MON w rzadzie PiS. Byla to prawie „rewolucja informatyczna” kiedy glowni szefowie komorek organizacyjnych otrzymali BlackBerry. Szybko okazalo sie, ze to usprawnia praca, a zwlaszcza poprawia koordynacje dzialan.
    Sluzbowe BlackBerry zostaly odebrane kiedy zmienil sie MON. Czy potem wrocily – tego nie wiem.
    PS. Przepraszam, za brak polskich czcionek – sprzet sluzbowy i nie moge nic doinstalowac ani zmienic 🙁

  2. Wygląda na to, że w tym całym cyrku tylko Sikorski ma pojęcie jak działa nowoczesny świat. Komorowski nie jest przekonany?! Pewnie wykorzystuje gołębie:).

  3. Mimo nowoczesnej łączności przez dobę nie udało się zawiadomić władz Bogatynii o niebezpieczeństwie ostatniej powodzi. Przez dziesięć godzin nie udalo się również poinformować władz niemieckiego Goerlitz o pęknięciu zbiornika z piecioma milionami metrów sześciennych wody i fali, która w efekcie zalała to miasto.
    W kontekście tej sytuacji sensowniejsze wydaje mi się porozumiewanie za pomoca butelek z listem w środku rzucanych na fale.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Kartka z podrozy: nie widze zwiazku miedzy smartfonami dla urzednikow MSZ, a dzialaniem systemu powiadamiania w sytuacjach kryzysowych(koordynowanym nota bene przez MSW). No chyba to jedno: chodzi o sprawna lacznosc.
    Jednak to problemy o zupelnie nieporownywalnym stopniu skomplikowania.
    Ale idac tym tropem mozna dorzucic inne problemy, ktore sa wazniejsze od BlackBerry w MSZ np. beznadziejna siec szlakow komunikacji wodnej – jakos te butelki musza chyba podrozowac na falach 😉

  6. Dzimas, jest związek bo Goerlitz leży za granicą. Oczywiście dla nas to nie problem – rzut beretem – ale jak się okazuje dla państwa jest to bariera nie do pokonania.
    Myślę, że gdyby butelkę z listem rzucono na fale z tego pęknietego zbiornika to dotarła by do Goerlitz szybciej aniżeli informacja z MSZ przesyłana za pomocą tych zabawek. Z tego co czytałem gdy zawiadomili burmistrza Goerlitz to już mial zatopione pół miasta.
    Dlatego mi się śmiać chce z tych smartfonów.

  7. OK, Goerlitz to „zagranica” ale o powiadomieniu ich nie decyduja urzedasy MSZ tylko sztab kryzysowy i tam trzeba szukac winnych. Organizacja pracy sztabow, a w tym i lacznosc, zalezy od MSW. I zeby kontaktowac sie z Goerlitz nie potrzeba posrednictwa MSZ.
    Tak sobie jednak mysle, ze te smartfony powinny byc normalnym narzedziem pracy nowoczesnej administracji panstwowej – podobnie jak faks, ksero, komputer itp. Dlatego bardziej mnie ciekawi czy przed zakupem BlackBerry ktos zastanowil sie w jaki konkretny sposob zastosowanie tego urzadzenia przelozy sie na sprawne dzialanie urzedu.
    Obawiam sie, ze w naszych przasnych realiach dla niektorych aparatczykow na stanowiskach bedzie to tylko kolejny atrakcyjny gadzet zwiazany z byciem u wladzy. Obym sie mylil…
    Pozdrawiam!

css.php