Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polityka z Wiejskiej - Polityczno-sejmowy blog Anny Dąbrowskiej Polityka z Wiejskiej - Polityczno-sejmowy blog Anny Dąbrowskiej Polityka z Wiejskiej - Polityczno-sejmowy blog Anny Dąbrowskiej

5.09.2013
czwartek

Nie jednemu Ziobro, Kaczyński czy Tusk

5 września 2013, czwartek,

Solidarna Polska wystawiła w wyborach uzupełniających do Senatu na Podkarpaciu Kazimierza Ziobrę, nie mylić ze Zbigniewem. Na to oburzył się Jarosław Kaczyński, że „jest zdecydowanym przeciwnikiem wprowadzania wyborców w błąd”. Dodał, że podczas rozdawania ulotek PiS „nierzadko zaczepiano posłów, mówiąc: dobrze, żeście Ziobrę wystawili”. Takie „oszukiwanie” wyborców  jest powszechną praktyką w każdej partii i przy każdych wyborach.Z tego co powiedział o kandydacie Solidarnej Polski Jarosław Kaczyński płyną dwa wnioski. Po pierwsze, że nazwisko Ziobro wciąż kojarzy się z PiS i wyborcy tej partii są przeświadczeni, że Ziobro do niej należy. Czyli nie zadziałały dramatyczne plakietki noszone w klapach marynarek ziobrystów, na których wypisali nazwę swojej partii. Po drugie, że Zbigniew Ziobro postanowił to przeświadczenie wyborców PiS wykorzystać.

Jeśli chodzi o wybory uzupełniające do Senatu, to Ziobro oszukał podwójnie. Raz, eksponując siebie na ulotkach wyborczych Kazimierza Ziobry, z nadzieją, że ludzie pomyślą, że to były minister sprawiedliwości za rządów PiS, a nie Kazimierza, startuje do Senatu. Drugie kłamstwo polega na tym, że skoro i tak wszyscy myślą, że Ziobro to PiS, to zagłosują na niego z przekonaniem, że popierają kandydata wystawionego przez Jarosława Kaczyńskiego. Oczywiście trudno udowodnić Zbigniewowi Ziobro takie intencje, ale intuicyjnie wszyscy czują, że o to właśnie mu chodzi. Ale zanim Jarosław Kaczyński rzucił kamieniem, to sam powinien zrobić rachunek sumienia, bo w jego szeregach też wiele razy, by zdobyć kilka dodatkowych procent dla listy wyborczej, stosowano takie polityczne chwyty.

W 2005 roku do Sejmu z list PiS dostał się Ryszard Kaczyński. Swoim zachowaniem nie przyniósł jednak chluby tak zacnemu nazwisku. Po tym jak sąd skazał go za spowodowanie kolizji drogowej pod wpływem alkoholu, musiał pożegnać się z partią. W ostatnich wyborach o mandat ubiegało się aż pięciu Kaczyńskich, z czego dwóch Jarosławów.

A pamiętają Państwo z poprzedniej kadencji Łukasza Tuska? To była typowa polityczna transakcja wiązana. On z powodu nazwiska dostał mandat poselski, a partia dodatkowe punktu dla całej opolskiej listy wyborczej. W poprzedniej kadencji w ławach PiS siedziało dwóch Religów – Jan znany kardiochirurg i Zbigniew (który później odszedł do PJN).

Dziś poselski mandat z ramienia PSL sprawuje Mirosław Pawlak, którego pewnie wielu wzięło za wicepremiera Waldemara (w ostatnich wyborach startowało 13 Pawlaków, ale tylko dwóch z PSL). W PiS jest też dwóch posłów o tak samo brzmiącym nazwisku, ale już innej pisowni. Ten mniej rozpoznawalny – Szymon Giżyński pisany przez „ż”, to poseł z Częstochowy, a ten brylujący w mediach – Zbigniew Girzyński przez „rz” to poseł toruński.

W PiS jest też dwóch Kamińskich, i to jeszcze Mariuszów. Pierwszy – były szef CBA, wiceprezes PiS, drugi, młodszy, kiedyś był rzecznikiem klubu parlamentarnego. Ten drugi w przeciwieństwie do wielu innych, którym na rękę jest dzielić nazwisko z rozpoznawalnymi politykami, postanowił sam pracować na swoje. Dwa lata temu urzędowo dodał sobie drugie imię Antoni. W USC tak motywował swoją decyzję: „ że jest nas w PiS i Sejmie Mariuszów Kamińskich dwóch i że to nie jest komfortowa sytuacja dla żadnego z nas.”

Jeśli politycy potrafią wykorzystać taki bonus jakim jest rozpoznawalne nazwisko i w ten sposób wejść do polityki, to nie ma w tym nic złego. Gorzej jeśli później nie potrafią uzasadnić swojej obecności w Sejmie, z nadzieją, że przy kolejnych wyborach znów uda im się nabrać wyborców na swoje, ale tak naprawdę cudze nazwisko.

 

 

Ulotka wyborcza kandydata do Senatu Kaziemierza Ziobro

Ulotka wyborcza kandydata do Senatu Kazimierza Ziobro

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. A Jarek nie podczepia się pod Lecha?

  2. Czyli Ziobro będzie walczył z Pupą. Chętnie pooglądam.

  3. czyli patriotycznych oszust ciąg dalszych

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Nie przyszło by mi do głowy że będę kiedyś bronił PiSu, zresztą nie bronie, chcę jedynie zwrócić uwagę, że częstotliwość występowania nazwisk: Kaczyński, Kamiński, Pawlak jest w naszym kraju niepomiernie wyższa niż nazwiska: Ziobro. Można jednak przypuszczać, że są one „nadreprezentowane” na listach partyjnych 🙂

  6. Zakładam się z autorka w innej sprawie -picie drinka w Sejmie-jak już tak dywagujemy.Jaroslaw otóż,nie chce ,boi się władzy.Dopadła Go nieznana dotąd jednostka chorobowa -podejrzliwość.On nie wierzy nikomu a najbardziej Antoniemu.W tej sytuacji zdrowotności ,nie może powierzyć nikomu ,żadnych stanowisk..,bo zdrada czyha obok.A nie daj Bóg ,taki Hofman będzie bardziej hołubiony przez młodych aniżeli pomarszczony staruch.Te brednie prezesa świadomym narzędziem do bycia do us,,,j śmierci w opozycji.

  7. „W poprzedniej kadencji w ławach PiS siedziało dwóch Religów – Jan znany kardiochirurg i Zbigniew (który później odszedł do PJN)”.

    O, widać, że łatwo zmylić nawet profesjonalnego dziennikarza 😉

  8. Mi się wydaje, że ludzie jednak nie są aż tak naiwni i zdają sobie sprawę na kogo głosują. Przynajmniej wynik wyborów na Podkarpaciu może o tym dobitnie świadczyć.

css.php