Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polityka z Wiejskiej - Polityczno-sejmowy blog Anny Dąbrowskiej Polityka z Wiejskiej - Polityczno-sejmowy blog Anny Dąbrowskiej Polityka z Wiejskiej - Polityczno-sejmowy blog Anny Dąbrowskiej

2.07.2014
środa

Hofman o wielkim sukcesie PiS w PE, który aż takim sukcesem nie jest

2 lipca 2014, środa,

Adam Hofman uważa, że wybór Ryszarda Czarneckiego na wiceprzewodniczącego europarlamentu to dowód wielkiej skuteczności PiS, większej niż Donalda Tuska. Albo rzecznik PiS świadomie kłamie, albo nie ma pojęcia o znaczeniu stanowisk w PE. Już nie wiem, co gorsze.

Najwyższe stanowisko w PE dla Prawa i Sprawiedliwości. Czy na stojąco, czy na siedząco, ugraliśmy więcej niż Platforma Obywatelska w Parlamencie Europejskim – mówił Adam Hofman w środę rano w radiu Zet. I dodał, że „wszystkie opowieści Donalda Tuska o jego skuteczności okazały się nieprawdziwe”.

Ryszard Czarnecki to doświadczony europoseł od trzech kadencji, zna języki i zawsze dobrze odnajdował się w europarlamentarnej machinie. Gratuluję mu tego stanowiska. Myślę, że będzie dobrym wiceprzewodniczącym PE, biorąc pod uwagę zadania, jakie go czekają. Jednak Hofman, mówiąc, że to najwyższe stanowisko w PE, grubo przesadził. A może się pomylił i chciał powiedzieć, że to jedno z najbardziej prestiżowych?

Ostatni z czternastu

Zgodnie z regulaminem PE wiceprzewodniczący zastępują przewodniczącego w razie jego nieobecności, w chwili, gdy ten nie może wykonać swoich obowiązków albo gdy chce uczestniczyć w dyskusji.

Wiceprzewodniczący wchodzą w skład prezydium, organu odpowiedzialnego za wszelkie sprawy administracyjne i pracownicze. Jest to zatem rola bardziej organizacyjno-techniczna niż polityczna. Co więcej, regulamin (art. 15) traktuje o porządku pierwszeństwa wiceprzewodniczących. I to nie jest dobra wiadomość dla Adama Hofmana, bo spośród wszystkich 14 wiceprzewodniczących Ryszard Czarnecki, można powiedzieć, jest najmniej ważny, bo ostatni ze wszystkich. A to dlatego, że ich ważność ustalana jest według kolejności, w jakiej zostali wybrani.

Ryszard Czarnecki, kandydat frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR), dostał 284 głosy, najmniej ze wszystkich wybranych na pierwszej sesji wiceprzewodniczących. Został wybrany w trzeciej turze tajnego głosowania. W dwóch pierwszych turach należało uzyskać poparcie bezwzględnej większości, którego Czarnecki nie otrzymał. W trzeciej wystarczyła zwykła większość. Tak wybrano pięciu zastępców, reszcie powiodło się już w pierwszej i drugiej turze. Dla Hofmana może to rzeczywiście wielki sukces, bo w poprzedniej kadencji, mimo starań PiS, nie udało się zdobyć dla Ryszarda Legutki nawet nominacji na wiceprzewodniczącego z ramienia EKR.

Do tej pory wiceprzewodniczącymi PE (kadencja przez 2,5 r.) byli Janusz Onyszkiewicz, Jacek Saryusz-Wolski, Marek Siwiec, Adam Bielan i Jacek Protasiewicz. Trzeba odnotować, że ten ostatni, w poprzedniej kadencji, dostał w głosowaniu prawie o sto głosów mniej niż Ryszard Czarnecki.

Platforma nie chciała

Warto też Adamowi Hofmanowi przypomnieć, że Platforma Obywatelska zrezygnowała z ubiegania się o fotel zastępcy szefa PE. To stanowisko prestiżowe, ale pozbawione realnej władzy. Koalicja PO i PSL wolała za to z sukcesem postarać się o szefowanie aż trzem komisjom w PE. To najlepszy wynik spośród wszystkich delegacji.

Komisja Przemysłu, Badań Naukowych i Energii dla Jerzego Buzka i Janusza Lewandowskiego (obaj PO), Komisja Rolnictwa dla Czesława Siekierskiego (PSL) oraz Komisja ds. Konstytucyjnych dla Danuty Hübner (PO) – tyle wynegocjowała polska delegacja w grupie Europejskiej Partii Ludowej w PE. Nominacje zostaną potwierdzone w poniedziałek, gdy komisje zbiorą się na pierwszych posiedzeniach.

 

Ryszard Czarnecki jednym z 14-stu wiceprzewodniczących PE.

Ryszard Czarnecki jednym z 14-stu wiceprzewodniczących PE.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 28

Dodaj komentarz »
  1. AS (Alternatywny System) – polega na tym, że funkcjonuje się poza oficjalnymi strukturami (usługi, handel, płatności itp. omijają budżet).

    Skoro władza PO-PSL to bezkarne kolesiostwo nieludzko zadłużające kraj na konto nienarodzonych Polaków i skoro główne media są na usługach władzy, skoro dotychczasowe osiągnięcia rządu to „ch…, d… i kamieni kupa” oraz brak bezpieczeństwa Polski, to niech sobie Tusk rządzi nawet sto lat, wyżywią się sami, ale ja nie zamierzam być oskubywany. Dość. Żadnych skrupułów.

    Panowie, ew. panie, AS jest na nas i mas. AS dla mas.

    Ps. Co do tekstu p. Dąbrowskiej: oczywiście, gdyby to nie pisowcy a politycy Tuska, to p. Dąbrowska by piała z zachwytu.

  2. Rozumiem ,że mamy sezon przedogórkowy.Ale dyskutować o bredniach Hofmana?,To utwierdzać u tych oszukiwanych moherach przekonanie. ,że prezes jest wielki a Pisiacze zbawcami kraju.Trzeba ich chwalić ,pocieszać i uświadamiać np.-że komuna to dobro -Rychu zięciem członka WRON.

  3. Ale zgodzi się Pani, że każdy nawet drobny sukces Polaków na arenie międzynarodowej powinien być powodem naszej satysfakcji. Po co roztrząsać czy to był sukces duży czy mały?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Chcialbym jeszcze Panu Hofmanowi przypomniec jak 5 lat temu PiS zawziecie krytykowal PO za chwalenie sie z Przewodniczacego Buzka. Wtedy Kaczynski i spolka jednym glosem mowili, ze Przewdoniczacy PE nie ma zadnej wladzy i PO powinna sie skupic na powazniejszych stanowiskach…
    Niech pan Hofman lepiej uwaza na swoich „ekspertow” wyslanych do PE – Fotyga, Gosiewska, Karski, do tego stara gwardia z Januszem „Promil” Wojciechowskim i kilkoma wiernymi biegaczami Prezesa…

  6. sukces to sukces, dlaczego go za to tępimy nie rozumiem

  7. Przepraszam, ale od polityków formatu europejskiego wymagam więcej.

  8. O tym wszystkim, o czym Pani Redaktor napisała, powinna wiedzieć Monika Olejnik, gdyby się do rozmowy z Hofmanem zechciała przygotować. Co zresztą było jej psim obowiązkiem. Przystapiła do niej jednak jak zwykle nieprzygotowana i pozwoliła pisowskiemu arogantowi wcisnąć ciemnemu ludowi kolejny kit, a ten go oczywiście kupił.

  9. @Patriota, Mariolka:
    Oczywiście, ale to nie ten sukces jest krytykowany w artykule, tylko niewspółmierne puszenie się PiS-u i ich porównanie się do PO, bez czego już żyć po prostu nie mogą.

  10. Trup Hofmana dopłynął dziś rano do Sianożęt. Piszę żeby uszczęśliwić wrogów rzecznika prasowego pis. Ogólnie ładnie wyglądał, troszeczkę schudł. Jednak woda „wyciąga”

  11. Nigdy nie byli dobrzy w matematyce

  12. Jedynym stanowiskiem mającym realny wpływ na sprawy europejskie jest stanowisko kanclerza RFN, ale na nie Polacy mają małe szanse…

  13. ten wpis pokazuje tylko i wyłącznie, że co by nie zrobili to PiS i tak będzie złe. Oraz, że komuniści zawsze i z całą zaciekłością wspierają PO. Tylko i aż tyle

  14. Niech politycy podzielą się z opinią publiczną własną refleksją na temat ludobójstwa na Ukrainie. Tam oligarchowie wydają rozkazy młodym ludziom, którzy poszli do wojska aby bronić ojczyzny, a nie mordować braci. Niektórzy oligarchowie opłacają najemników z własnej kieszeni.
    Czekamy na opinie „humanistów” uprawiających politykę w duchu Kołomyjskiego.
    Morderstwa na Ukrainie pozostaną wiecznym wstydem oligarchów.

  15. Z właściwym sobie wdziękiem I kulturą I intelektem, p. Hofman sprowadził wyniki wyborów do UE, do poziomu zabawy w piaskownicy. My lepsi, wy gorsi.
    To się nazywa patriotyzm.

  16. a gdzie te POsady dla lemingow z PO ?????
    W TOLALETACH ????

  17. W londynskich toaletach, prosze Jozefa

  18. serwery

    dzięki ruskim serwerom
    jak zapewnia Wania
    uzyskacie 100 % głosów
    bez urn do głosowania

    Stalin, w swoim pierwszym moskiewskim okręgu wyborczym,uzyskiwał wprawdzie o wiele lepsze wyniki,no ale któż się może równać z „ojcem demokracji”!

  19. Nad III RP – tym teoretycznym państwem, stworzonym przez siedem lat rządów Tuska – unosi się dusząca woń ciętych chryzantem. Wystarczy rzut oka na sejmową ławę rządu by stwierdzić, że siedzi tam zorganizowana grupa żałobników o ponurych gębach, zaciętych zębach i wilczych oczach wpatrzonych w trupa premiera na mównicy. Sam sejm przypomina pole bitwy z przeważającymi siłami wampirów, które opanowały Polskę – choć te wampiry powinny być 25 lat temu zakopane trzy metry pod ziemią.
    Ale przecież to nie tylko od rządu zaciąga trupem i nie tylko z sali sejmowej unosi się dusząca woń ciętych chryzantem. Wystarczy obejrzeć jakikolwiek program telewizyjny by stwierdzić, że nadawany jest on z ucharakteryzowanej na studio kostnicy, gdzie dla potrzeb kolejnego programu publicystycznego, resortowy redaktor zaprasza upudrowanego dyżurnego trupa systemu, który ponoć został obalony. Co gorsza – starym trupom towarzyszą trupy całkiem nowe, ale niczym nie różniące się od PRL-owskich wampirów. Oni wszyscy, wespół z resortowymi redaktorzynami uparcie walczą o to, by nie dać się na zawsze zakopać…
    I choć martwy już premier uzyskał od trupa koalicji wotum zaufania – unikając w ten sposób odpowiedzi na nurtujące wszystkich pytanie: Kto i w jaki sposób zmusił ministrów jego nierządu do popełnienia zbiorowego samobójstwa ? – ponure twarze jego żałobników potwierdzają, że zamach się udał i teraz już nic innego nie pozostaje , jak udawać, że nic się nie stało. Że nie ma żadnego powodu, by organizować pogrzeb, by ostatecznie pożegnać się z nieżywą już III RP, na którą udany zamach wykonała zorganizowana grupa przestępczych kelnerów, porozumiewająca się cyrylicą.
    Ta sytuacja z nieżywą już III RP, z trupem premiera i koalicji jako żywo przypomina próby opóźniania informacji o tym, że wiecznie żywy Lenin zakończył swój żywot lub, że zgasło Słoneczko nad komunistycznym horyzontem. Wystarczy posłuchać w telewizji tych starych lub młodszych wampirów PRL-u, tych resortowych dziennikarzyn by stwierdzić, że nie mogą się oni pogodzić ze zgonem systemu, o który walczą do upadłego. Co rusz pada dramatyczne pytanie, kto przejmie władzę, gdy wreszcie trzeba będzie ogłosić, że Tusk, PO, PSL nie żyją, a pogrobowcy PRL-u w osobach tow. Millera i Palikota będą zmuszeni przejść do podziemi. Bo jak i z czego przyjdzie żyć reżimowym mediom, gdy skończy się kasa płynąca z teoretycznego państwa ? Lepiej więc udawać, że partia nadal żyje, a Słońce Peru nadal świeci nad horyzontem nieistniejącego państwa.
    Ta sytuacja przypomina z kolei makabreskę, gdy to rodzina żyjąca z emerytury babci – przez dwa lata ukrywała, że babcia już nie żyje, aby tylko pobierać jej emeryturę. Tej rodzinie nie przeszkadzał smród rozkładającego się trupa, którego pudrowano na okoliczność, gdyby listonosz chciał zobaczyć babcię, dla której przynosił comiesięczne świadczenie. To właśnie strach przed utratą kasy, stanowisk, synekur i wpływów sprawia, że martwa już III RP teoretycznie nadal żyje, więc pobiera podatki, aby wampiry PRL-u miały z czego żyć i z czego opłacać luksusowe obiadki, drogie wina i cygara kubańskie. Jeśli więc kogoś zaskakuje, że w sytuacji widocznej już żałoby po III RP nie odzywa się prezydent nieistniejącego państwa, to powinien się wreszcie przyzwyczaić do myśli, że także w Pałacu trwa usilne pudrowanie wiecznie żywego Bronisława, którego nie da się już nikim zastąpić, po oficjalnej informacji, że III RP skonała po długich mękach i cierpieniach.
    To wszystko sprawia, że już tylko nieliczni liczą na cud zmartwychwstania Geniusza Kaszub oraz najlepszej w dziejach naszej państwowości partii i koalicji. Póki co, trwa więc odwracanie uwagi społeczeństwa od zgonu III RP przez podrzucanie mu newsów o księdzu Lemańskim, profesorze Chazanie i o wiekopomnym dziele pt. Golgota Picnic, gdzie wampiry „postępu” jak zwykle walczą z Panem Bogiem, próbując zhańbić Jego Imię. Kto zna historię powinien wiedzieć, że jest to stały repertuar każdego reżimu – od czasów Heroda po czasy Lenina, Hitlera i Stalina. To także stały repertuar reżimowych telewizji państwa, które nie istnieje, ale pociągane przez wampirów za sznurki udaje, że się jeszcze porusza. To nadzieja, że ożywiony trup Wodza wjedzie do stolicy nieistniejącego państwa na Koniu, który mówi w telewizji….
    To co obserwujemy, to największy horror w dziejach naszej państwowości – ów Danse Macabre – taniec wampirów nad trupem w nadziei jego ożywienia…

  20. Wpadł mi wczoraj w ręce wywiad z prof.Bugajem, traktujący o ostatnich wypadkach w Polsce – o wysiłkach rządu w celu zamiecenia pod dywan afery z podsłuchami, o usłużnej pomocy mediów głównego ścieku, o hipotezie premiera Tuska jakoby za podsłuchami stała Rosja. Prof.Bugaj na pytanie redaktora – „Czy myśli pan, że ten ruch, który zastosował premier – z próbą zjednoczenia opinii publicznej przeciwko wspólnemu wrogowi, który pisze „scenariusz innym alfabetem” – można przypuszczać, że cyrylicą, się opłaci? Warto pamiętać, że sam Tusk takie teorie spiskowe z rosyjską agenturą w roli głównej do tej pory wyśmiewał…” odpowiada tak:
    „Wszystko będzie zależeć od tego, czy znajdzie cokolwiek co uprawdopodobni tę hipotezę. Jeżeli wie, że nie znajdzie nic – takiej wersji wypadków nie wykluczam – to igra naszym narodowym interesem. To jest zaostrzanie stosunków z Rosją, które są przecież i tak złe – bez istotnej potrzeby. Z powodu krajowych interesów politycznych.”

    …Tak się dziwnie składa, że gdy pan premier Tusk czuje się zagrożony na swym fotelu albo w ogóle boi się, to zaczyna straszyć Polaków. Straszy ich głównie złym Kaczorem. W dzień i w nocy, w świątek i piątek, na okrągło od 7 lat. Wniosek z tego wypływa tylko jeden – premier – czasem mniej, a czasem więcej ale się nieustannie boi. Jest to nieracjonalne zachowanie ale o tym za chwilę… Premier miewa również momenty, w których czuje się bardzo bardzo bardzo zagrożony. Wtedy zły Kaczor odchodzi na dalszy plan, a pan Donald zaczyna straszyć Polaków… ruskimi ! I straszy nie na żarty – że dla Polski lepiej znać prawdę i nie mieć wojny, niż nie znać prawdy i mieć wojnę, że przez ruskich polskie dzieci mogą nie pójść 1 września do szkoły i takie tam. Nawet udało się panu premierowi kilka lat temu przestraszyć ruskimi samego naczprokwoja Artymiaka, który trzęsącym się głosem zaczął powtarzać w kółko „Rosja to mocarstwo” na usprawiedliwienie różnych podejrzanych działań swoich podwładnych i do dziś mu tak zostało….
    Dlaczego D.Tusk nie straszy nigdy np. Brukselą, która przecież może nałożyć i nakłada na Polskę różne kary pieniężne w miliony euro idące za jego, Tuska, niegospodarne rządy, a straszy akurat ruskimi, którym wciąż płaci dobrowolnie ? Co za dziwny zbieg okoliczności, prawda ? No ale zbiegi okoliczności to domena tych rządów tuskich. Patent – można powiedzieć.
    Straszy zatem D.Tusk Polaków różnymi ruskimi babami Jagami, wyimaginowanymi przez jego znękaną głowinę ale nie pomyślał o jednym – że takiemu straszeniu brak jakiejkolwiek racjonalności, a sam straszący pozbawia się wiarygodności bo kto właściwie straszy Polaków ruskimi ? Straszy akurat ten – już pomijam te różne pojednania, żółwiki itd. – który na każdym kroku od lat podkreśla, że jest jedynym i niezastąpionym gwarantem bezpieczeństwa Polski i Polaków, tylko on jest macho z takiiiimi cojones (polityczne cojones mam na myśli oczywiście) i dopóki ma władzę włos Polakom z głowy nie spadnie. Za to właśnie lemingi cmokały z podziwu i głosowały, za to media ochów i achów zachwytu mu nie szczędziły i nie szczędzą, a on co ? Straszy ich, że przyjdzie zły miedwied’ i ich zje ?! No luuudzie !!! – że zacytuję innego naszego sławnego przy wódce, pardon – przywódcę, z cesarsko-rzymskim rodowodem – no llludzie ! Przecież to bez sensu by posiadacz takich plusów dodatnich, taki mocarz z żelazną piersią, zdolną powstrzymać każdą nawałnicę, każde niebezpieczeństwo, Polaków straszył !
    …Jeśli jednak straszy to jak można i czy warto mu wierzyć w te wszystkie auto- i kryptoreklamy grand macho, w te grandes cojones, które okazują się wytworem jego chorej wyobraźni ? Czy warto mu wierzyć w cokolwiek ? Przecież to zwykły tchórz, hipnotyzujący socjotechnicznymi sztuczkami tłumy tylko po to by nie dostrzegły, że….
    A zresztą… zamiast dokończyć, wica opowiem ! W końcu nam też się należy trochę krotochwili w tych czasach pieprzonych ośmiorniczek i jagniątek… Przychodzi pewien minister do „Puchacz&amigos”, siada przy stole, z butonierki wyjmuje trzęsącego się ze strachu rudawego mysza. Sadza go na stole obok i mówi do kłaniającego się kelnera :
    – Setka dla mnie, coca cola dla mysza…
    Na to mysz:
    – T…t…t…eeż ch…ch…cę wó…wóóó…dkę ! I cy..yyy…gało ! Paaa…aaaweł mia..aał doo..doo…obły pooomysł z tym prze..eee…błaniem to se dziś moo…ooogę.
    Na co pan minister do kelnera:
    – No dobra, setka dla mnie, setka dla mysza. I cygaro !
    Za chwilę to samo:
    – Setka dla mnie i setka dla mojego mysza. I cygaro.
    I tak z 5-6 razy, aż w końcu kelner mówi:
    – Panie ministrze, nie chciałbym pana obrażać niską ceną trunku ale setka tej wódeczki u nas kosztuje 200 zł, a cygaro 150.
    Na to minister :
    – Nie pier… pan, q…., tylko przynoś bo jak przyjdziemy po was to z knajpy zostanie tylko ch…, dupa i kamieni kupa ! Już, gazem, q…., słyszał ?
    Na to mysz, już kipiący animuszem:
    – I koo…(hep)oootu też, q….łwa, nawpieł…(hep)dalamy, co nie ?

  21. Wali się konstelacja POmyślności

    Gdzie te czasy, gdy było ich kilku? chłopaków, którzy rzekomo nie płaczą!
    Teraz ostał się ino on jeden!
    Sam!
    Samiutenki!
    Przerażony!
    Onegdaj niemal codziennie wyluzowani, zadowoleni, uśmięchnięci.
    Zblazowani.
    Triumfujący!
    Dzieci szczęścia, fortuna im sprzyjała.
    Doili bezkarnie Polskę przy łżemedialnej zagłuszarce.
    Chłopcy z podwórka.
    Niemal codziennie gała.
    Potem spotykali w rządowym pałacyku usytuowanym na małej odnodze naprzeciw przepastnej parceli, zajmowanej przez wielkiego sąsiada.
    A tam w błogostanie ,siedząc przy kominku chlali drogie wina paląc markowe cygara! przemycane jak już dziś wiemy w poczcie dyplomatycznej z wyspy Fidela.
    Chłopcy POmyślności; co prawda niektórzy już o mocno przetrzebionych czuprynach, plackowatych łysinach czy lekko lub nawet mocno posiwiałych skroniach.
    Ale wigor mieli jakby jeszcze chłopięcy; cieszyli się niemal jak sztubaki z każdego gazetowego sukcesu odtrąbionego przez ściekowaty stream.
    W oczach żar zwycięstwa.
    I latami zachowywali się tak, jakby nic tak naprawdę nie mieli do roboty poza ulubionymi meczykami i spotkaniami.
    Luz, totalny luz!
    Kolejny werbalny sukces odniesiony w jednostronnej pyskówce w zaprzyjażnionych stacjach radiowych czy tv radował ich tak jakby rządzili krajem bez śladowego nawet bezrobocia, przychodu per capito 20 tyś.$ !, bez kilku milionów młodych za chlebem, bez tysięcy niedożywionych, codziennie głodnych dzieci czy ludzi tygodniami pozbawionych prądu! bez długów na pokolenia do przodu.
    Wychodzili na taras i pełni szczęścia, upajając się sprawowaną władzą spoglądali do góry!
    A tam nad nimi niebo zapowiadające im POgodę niemal na kilka kadencji parlamentarno-rządowych.
    Bezkres gwiazd, konstelacja POmyślności.
    Istna Stella Maris, ale ta jeszcze … sprzed procesu o przekręty!
    Dominował na ich nieboskłonie oczywiście Wielki Brat, którego ambasada kilkanaście metrów dalej.
    A wokół rozsiany, rozrzucony niemal bezkresny gwiazdozbiór Lemingów.
    Między nimi wyrażnie liczne Duże i Małe Lody, Świński Ryj.
    A trochę dalej niesPOdziewanie wyłonił się zza zielonej mgławicy Pędzący Królik, któremu sPOd krótkiej kity jakby wyskakiwały małe, ale jaskrawo rozsypujące się gwiazdki- kryształki, tworzące ni to gondolę!
    I towarzystwo zaniemówiło!
    Perorującego gardłowo Kaszuba gadułę zatkało!
    Tego jeszcze na swoim nieboskłonie POmyslności nigdy nie widzieli, mimo iż co wieczór lubili sobie popatrzeć na ukochane gwiazdy!
    Pędzący Królik!
    Skąd Królik?
    Wóz, Niedzwiedzica, Lemingi,Lody małe i duże, Brat!
    Ale królik!?
    Pociągła twarz szefa ferajny przyobrała lodowaty wyraz!
    A głos i uśmiech jego alter ego wydał się jeszcze bardziej kretyńsko-głupawy niż zazwyczaj!, a na jego plackowatej łysinie wystąpiły krwawe hemoroidy.
    Skarbnik golfista był myślami przy 39 dołku i zbyt dużo już wypił i ten widok był ponad jego mocno mętne oczy.
    Ale nie uszło to żółtoczupryniastemu, którego okrągła jak księżyc w pełni facjata zalała się niezdrowym, cmentarnym potem!
    Minister-wierszokleta, z jednym przymkniętym okiem płodził dalej już kolejny tomik na cześć swego pana, władcy i dobrodzieja też niczego złowróżbnego nie dostrzegł.
    Chichoczący głupawo przez mobil ze swoją sekretarką cieć-minister-gaciowiec jak zwykle miał przed sobą tylko wizerunek ober szefa-pana, więc ten Pędzący Królik uszedł także i jego uwadze!
    Ale szef ferajny, zaprawiony od słynnej czerwcowej nocy w niecnych, łajdackich zagrywkach już wiedział, że ta prywatka-bibka na jego pokojach, w tym składzie jest już…ostatnią!
    Ostatnia dla jego dotychczasowego dworu!
    Ich już nie tylko na zapleczu Parkowej miało nie być, ale i w rządowych fotelach tez nie.
    W te klocki szef ferajny grał od lat ostro!
    On już nie miał złudzeń!
    On od lat uprawia zawód niemal mroczny!
    Kłamstwo, oszustwo, wymuszenie, szantaż to taki chleb powszedni w jego codziennej POlitycznej kuchni.
    Gdyby on miał te swoje zasługi w powyższych mętnych specjalnościach sobie dać wytatuować, to nie starczyłoby mu na to ciała!
    Ci co stanowili dla niego zagrożenie w dążeniu do władzy zostali już dawno wyeliminowani!
    Ten zaś z jego dotychczasowych wspólników, który staje się balastem, kto jest przeszkodą jest już także…trupem!
    Prawo tej ferajny działa w całej rozciągłości!
    Ci co wpuścili Pędzącego Królika na nieboskłon zagrażając, narażając gwiazdę POmyślności szefa-herszta ferajny na ryzyko są jak sierpniowe spadające gwiazdy.
    Po prostu ich już nie ma!
    On potrzebuje tylko ludzi „wiernych-skutecznych”; cynicznych, bez wizji, bez kompetencji.
    Oni nie mogą mieć charyzmy.
    Oni mają mu wyłącznie służyć!
    A on, sam herszt!
    W rzeczy samej!
    Herszt!
    I mimo grozby jaką niósł ten poczciwy futrzak herszt wykręcił się, wywiną ł się.
    Nie sianem oczywiście, ale swoimi najwierniejszymi podwladnymi, których co do jednego poświęcił wykopując ich na partyjne obrzeża.
    Reszty dokonała maszynka z jej przewodniczącym co to mówił do pustej sali uznając, że w zasadzie nic takiego się nie stało.
    usłużna prasa wszystko to przemieliła na nic nie znaczące bzdety, a …niezależna! prokuratura dokonała reszty.
    I tyle było z tego królika.
    Przez kolejne lata sitwa, ferajna dalej bezkarnie garnęła pod siebię coraz większe dobra aż znów się zamotali!
    Czuli się tak już bezkarni, że zapomnieli o wręcz elementarnym bezpieczeństwie.
    I wpadli!
    Bezczelni pewni siebie dali się ograć.
    Chcieliby żebyśmy uwierzyli, że to niby sprytni kelnerzy ich ograli! nagrywając chamskie, prostackie pogawędki w trakcie których uzgadniali między sobą dalsze rozdrapywanie i tak już biednej Polski.
    Ale to nie kelnerzy, lecz służby które zamiast ich chronić sporządzili zapis ich bezwstydnych, knajackich dialogów oraz co gorsze antykonstytucyjnych oraz kryminlanych zachowan.
    I wylazło niemal całe ich dno!
    Dno tej nedznej, żałosnej ekipy.
    Bezdenne dno i bąbelki!
    Ciąg dalszy był do przewidzenia.
    Herszt jak zwykle-nic się nie stało i na razie przerażona maszynka sejmowa to przyklepała.
    Łżemedialny ściek jak wyżej! wszak to na ich wózku, znaczy się tłustych zleceniach jedzie!
    Jak się to zakończy?
    Z której konstelacji spadną pierwsze gwiazdy!?
    Zanim w sierpniu zaczną spadać gwiazdy, kto wcześniej poleci z ekipy Tuska?
    A on sam!?
    Czy znów się wywinie?

  22. Syjonistyczna sitwa , która swoich skundlonych „partnerów” i „sojuszników” traktuje jako mięso armatnie
    w prowadzonych przez nich ludobójczych wojnach na świecie oraz swoje kondominium do prowadzenia tam totalnego rabunku -co bardzo dobrze na każdym kroku widać w Polsce – dla osiągnięcia pełni szczęścia i własnego samozadowolenia , chciałaby wejść do Rosji i ją rozgrabić tak jak resztę świata, by móc w ramach nowego porządku świata rządzić naszym światem między innymi poprzez depopulację ludności i ich powszechną eksterminacje w stylu amerykańskich Indian oraz stworzenia na Ziemi jednego wielkiego kancłagieru /obozu koncentracyjnego/. Ma przeciwko sobie Rosję na czele z prezydentem Putinem oraz inne kraje /Chiny , Białoruś, Iran , Wenezuela/.

    Po spacyfikowaniu przez syjonistów po 1989 r. Polski teraz zamierzają oni to samo zrobić z Ukrainą , by móc tak jak w Polsce się szarogęsić i zrobić tam ogólny bajzel jak w Polsce , a na dodatek zainstalować tam w ramach polityki okrążania Rosji własne bazy wojskowe. Należy przy tym zauważyć , iż bazy wojskowe i instalacje antyrakietowe, ani o „ciutę ” nie zwiększą bezpieczeństwa tych krajów, które zezwolą na ich umieszczenie i instalację , lecz przeciwnie, w razie wywołania międzynarodowego konfliktu będą największym zagrożeniem dla tych krajów , ponieważ staną się celem nr. 1 prewencyjnego jądrowego ataku Rosji.

    Z historii świata z jej prześledzenia chociażby w ostatnich wiekach jasno widać , kto jest głównym zagrożeniem dla światowego pokoju i bezpieczeństwa na świecie. Tym zagrożeniem są syjoniści i realizowane przez nich , rękami innych krajów i pod ich szyldem , rozliczne wojny i światowe rewolucje. Rosja już nie raz udowodniła , iż zależy jej na pokoju na świecie. Syjonistyczne media na świecie ogłupiają ludzkość odwracając „kota ogonem” czyniąc z siebie obrońców „wolności”, ” demokracji”, „praw człowieka” , „ochrony środowiska”, a ze swoich przeciwników „terrorystów”. To „lipa na kółkach”, ponieważ największymi terrorystami na świecie są oni sami, o czym oni dobrze wiedzą, a czasami w swej megalomanii, bałwochwalczości i próżności się tym chwalą. To nikt inny , a Rosja w czasie II wojny światowej rozgromiła faszyzm – ideologiczne dziecko syjonizmu, ponosząc przy tym wielkie straty. Zrobiła to nie dla siebie, lecz dla ludzkości.

    Współcześnie prezydent Rosji Władymir Putin pokazał syjonistycznej Ameryce „fuck you” i tylko dzięki temu żyjemy jeszcze wolni na tym świecie . W przeciwnym razie już dawno, mielibyśmy faszystowski, a w istocie syjonistyczny ład na Ziemi, czyli jeden wielki obóz koncentracyjny. O tym nie wolno nam zapominać.

    Paradoksalnie prezydent Putin robiąc to co robi pomaga też amerykańskiemu narodowi, który jest kolejnym z celów do zniszczenia przez międzynarodowych syjonistów. Obecne syjonistyczne /faszystowskie/ działania na Ukrainie mają na celu nie tylko zniszczyć ukraiński naród i bandycko przejąc ich terytorium pod własne zasiedlenie, to nie tylko przejściowy etap do ataku na Rosję , to również dla nich poligon doświadczalny do zdobycia doświadczeń w walce z własnym narodem / chodzi o Amerykanów/.

  23. to jest niepokojące,
    ze ludzie pokroju Buzka, Lewandowskiego,
    czy „kumple” Mr. Farage, Barroso, Van Rompuy, Ashton …. zajmują kluczowe stanowiska.
    Wiec nie dziwi fakt ze UE niszczy państwa i ich obywateli, należących do niej

  24. cenzura ?

  25. Jozef z Londynu
    3 lipca o godz. 1:06

    Przesadzasz: formacja okrągłostołowa raz zdobytej władzy nie odda. Ma ją już 25 lat, a więc jeszcze najmniej 25 utrzyma.

    A skoro władza jest dla siebie samej i swoich klientów (w tym głównych mediów), to trzeba tak, jak za komuny: alternatywny system, czyli radzić sobie samemu i jak najwięcej poza oficjalnym budżetem, aby jak najmniej łożyć na władzę. Ten alternatywny system rozwija się coraz szybciej i ja – właśnie po upublicznieniu nagrań rozmów Sienkiewicza, Sikorskiego – bez skrupułów się do niego włączam. Cóż, nie ma innego wyjścia…

  26. @Atalia
    „AS (Alternatywny System) – polega na tym, że funkcjonuje się poza oficjalnymi strukturami (usługi, handel, płatności itp. omijają budżet).”
    Jasne i proste.
    A ja nie życzę sobie żeby jakiś(aś) atalia korzystał z moich podatków jeżdżąc po zbudowanych za moje, między innymi pieniądze, drogach,
    jego dzieci uchodziły do szkoły finansowanej z moich pieniędzy i leczył się w publicznej służbie zdrowia.
    OK, tak do pewnego stopnia żyją menele (nie do końca – mają zasiłki na wyżywienie, korzystają ze służby zdrowia, etc..), ale „atalia” korzysta z Internetu, więc menelem chyba nie jest?
    Sugeruję, żeby „atalią” zajął się Urząd Skarbowy, ZUS i inne służby.
    A może lepiej niech sobie „atalia” żyje na koszt podatników np. brytyjskich?

  27. Pokaż mi swój paszport, a powiem ci kim jesteś

    Donald Tusk wciąż chełpi się silną, stabilną polityką zagraniczną ministra samba sikoreczki, co ma się samo przez się rozumieć, że tylko dzięki tak wybitnemu premierowi Polska ma wybitnego ministra spraw zagranicznych. Taka kryptoreklama. Politykę zagraniczną samba sikoreczki chwali również pan prezydęt. Media głównościekowe też pieją z zachwytu, że tak mocnej pozycji na arenie międzynarodowej jak dzięki polityce Donalda Tuska i ministra samba sikoreczki to Polska dawno nie miała. I mieć nie będzie jeśli do władzy dojdzie zły Kaczor ze swą moherową ordą lub ktokolwiek. Wtedy Polska będzie oglądać świat przez dziurkę od klucza.
    Tyle, że… ta wielka polityka zagraniczna Tuska i jego wazeliniarza to właściwie zaledwie małe, zapyziałe podwóreczko. Ze studnią – Brukselą, trzepakiem – Moskwą i bramką dla haratających w gałę – Berlinem.
    Co kryje się pod tuskową „stabilną” polityką zagraniczną? Ano to, że w 2009 r. znaczenie Polski w polityce międzynarodowej stabilnie… zatrzymało się na jednym poziomie i od tamtego czasu nie wzrasta. Jak ma wzrastać jeżeli po 10 kwietnia 2010 r. polityka zagraniczna Tuska i min.samba sikoreczki spadła jeszcze bardziej i ograniczyła się do hołdów berlińskich i moskiewskich? Polacy są informowani do jakich restauracji pan minister chodzi, co je i pije, za ile i za czyje, gdzie kupuje pizzę ale jakie spotkania zagraniczne, z kim i gdzie poza podwórkiem oraz w jakich sprawach odbył, to niestety cichosza. Obawiam się, że po tym jak za przeproszeniem, zrobił laskę USA, znaczenie Polski w polityce międzynarodowej też raczej wzrastać nie zacznie.
    …Polityka zagraniczna to nie tylko safari, kolekcjonowanie kieliszków, z których piły koronowane głowy oraz poklepywanie po plecach. Polityka zagraniczna to sprawa życia i śmierci. Kostrzewa-Zorbas tak pisze o urzędzie ministra SZ:

    „Minister spraw zagranicznych każdego kraju ma wobec świata kompetencje i odpowiedzialność, jakich nie mają jego podwładni ani nikt inny, z wyjątkiem głowy państwa i szefa rządu.”

    „A ponieważ prezydenci, królowie, premierzy i kanclerze skupiają się na polityce wewnętrznej, minister spraw zagranicznych pozostaje jednym wyspecjalizowanym i zarazem wszechstronnym przedstawicielem państwa na zewnątrz. Ten unikalny status wymaga unikalnych kwalifikacji i najwyższych standardów. Polityka zagraniczna – wbrew wizerunkowi arystokratycznego stylu życia wśród pałaców, koni, kawioru i szampana – to sprawy życia i śmierci. Nie ludzi z osobna, lecz całych narodów i państw.”

    Polityka zagraniczna to nie tylko sprawy wielkie. To również sprawy małe. Ot, choćby taki zwykły paszport… Oto czytam sobie :

    „Polski paszport słaby na tle Europy
    Świat stoi otworem przed Brytyjczykami, Finami i Szwedami. Bez wiz mogą oni wjechać do 173 krajów na świecie. Polacy nie potrzebują wiz do 153 państw (…)Polska w tym zestawieniu znalazła się dopiero na 13. miejscu. Nasz paszport umożliwia podróżowanie bez konieczności posiadania wizy do 153 państw. Dla porównania paszport węgierski otwiera drzwi do 157 krajów, dokumenty z Czech, Słowacji i Słowenii – do 155 państw, a z Estonii, Hongkongu i Łotwy – do 152.”

    Z której strony nie spojrzeć na osiągnięcia polskiej polityki zagranicznej w latach 2007-2014, sławnych latach sławnie panującego słońca Peru to można powiedzieć krótko – ChuDiKK !
    A za chwilę będzie jeszcze gorzej bo zbliżają się czasy płatności przez Polskę kar za brukselskie adventures Donalda Tuska i jego rządu i nie będą to sumki symboliczne jak te, za które rozdaje na prawo i lewo „polskie srebra”.
    Bruksela i UE to też jest niestety polityka zagraniczna…

    PS. Czy ktoś mi wyjaśni z tytułu czego na polskim paszporcie znajduje się napis „Unia Europejska”, a dopiero pod nim „Rzeczpospolita Polska” ? Przecież UE to nie państwo !

  28. Jeden wielki pic na wodę ! Hofman kompletnie odleciał !

  29. Dodam jeden zasadniczy jakże ważny fakt ! jak PO zrezygnowało z starania się o te stanowisko to znaczy że jest po prostu jałowe bez znaczenia ! Tacy wyjadacze wiedzą gdzie zapadają decyzje !

css.php