Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polityka z Wiejskiej - Polityczno-sejmowy blog Anny Dąbrowskiej Polityka z Wiejskiej - Polityczno-sejmowy blog Anny Dąbrowskiej Polityka z Wiejskiej - Polityczno-sejmowy blog Anny Dąbrowskiej

7.12.2015
poniedziałek

Dajcie wiceministrom podwyżki!

7 grudnia 2015, poniedziałek,

Odpowiedzialny za organizację posiedzeń rządu minister Henryk Kowalczyk pożalił się w TVN Biznes i Świat, że brakuje chętnych na stanowiska podsekretarzy stanu, bo zarobki są tu za małe.

Taki wiceminister zarabia około 7 tys. zł brutto, czyli 5 tys. zł na rękę. „Jeżeli ktoś ma z rynku finansowego, z przedsiębiorstw przejść, to jest to dla niego niewiele więcej niż średnia krajowa” – tłumaczył Kowalczyk. I przychodzić nie chce, bo nie jest idiotą. Minister w rządzie PiS powiedział więc to, o czym politycy wszystkich opcji mówią otwarcie, ale poza kamerami.

Podpisał się publicznie pod słowami Elżbiety Bieńkowskiej, ówczesnej minister, która w podsłuchanej rozmowie, wyraziła opinię, że za 6 tys. pensji w ministerstwie „zgodziłby się pracować idiota albo złodziej”. Jak pamiętamy PiS grzmiał wtedy, że to dowód na arogancję Platformy Obywatelskiej. Dziś podobne w wymowie słowa Kowalczyka to dla PiS-u wyraz najwyższej troski o jakość rządzenia.

Wiceministrem powinien być specjalista, który odpowiada za merytoryczną pracę resortu. W praktyce wygląda to tak, że gdy dziennikarz chce wiedzieć na jakim etapie są prace nad jakąś ustawą, co się w niej konkretnie znajdzie i jak będzie realizowana, to umawia się na rozmowę właśnie z wiceministrem. To ktoś od konkretów i rozwiązań. Dobrze by było dla nas wszystkich, aby zajmowali się tym eksperci i specjaliści. Wiadomo, że ich wiedzę i pracę należy odpowiednio wycenić. Przynajmniej na poziomie zbliżonym do tego, ile proponuje im rynek.  Na pewno nie jest to 5 tys. zł na rękę, a znacznie więcej.

Prawda jest taka, że sprawni, posiadający dużą wiedzę urzędnicy i eksperci nie są zainteresowani „awansem” na polityczne wiceministerialne stanowiska. Wiadomo, że wraz z dymisją szefa resortu lecą też głowy ich zastępców, w tym także podsekretarzy stanu. – Tam jest się na widoku i ma się dużo mniejszą stabilność zatrudnienia oraz dużo niższe wynagrodzenie. Wiceministrowie nie dostają trzynastek i nie mogą dorabiać w innych miejscach – mówi jeden z urzędników.

Ekipa Tuska zamroziła płace ministerialne na czas kryzysu, a rząd PiS traktuje to jako swoje credo i na pewno gorszy od rządu PO nie będzie. Ale zamrożenie podstawowych pensji kolejne rządy starają się wynagrodzić swoim wiceministrom premiami rocznymi. A to ulubiona pożywka tabloidów, w których synonimem dla słowa polityk są epitety: złodziej, darmozjad i leń.

Naprawdę lepiej więc  podnieść pensje raz, dobrze to umotywować, niż tłumaczyć się potem przed społeczeństwem z premii, na które w ocenie wielu wyborców rządzący nie zasługują. Niestety, brakuje odważnych, aby wreszcie uchwalić te podwyżki.

Zamiast tego minister Henryk Kowalczyk proponuje, o zgrozo, obniżenie pensji dyrektorom ministerialnych departamentów, bo często zarabiają więcej niż wiceministrowie. Mówił, że „wygląda to niezbyt w porządku, jeżeli dyrektor departamentu podległy ministrowi zarabia znacznie więcej”. Nie przyszło ministrowi do głowy, że bardzo nie w porządku wobec nas wszystkich jest zatrudnianie w ministerstwach, za małe pieniądze, marnych specjalistów, bo niewielu dobrych i doświadczonych zgadza się pracować za proponowane dziś wynagrodzenia.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. I co Bieńkowska moze głupoty głosiła ?

  2. Zgodnie z przepisami art. 25 ustawy z dnia 9 maja 1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora „Uposażenie odpowiada wysokości wynagrodzenia podsekretarza stanu, ustalonego na podstawie przepisów o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, z wyłączeniem dodatku z tytułu wysługi lat”. W 2011 roku wynagrodzenie, o którym mowa w wymienionych aktach prawnych, wynosi 9 892,30 PLN miesięcznie. Do tego dochodzi dodatek za wysługę lat (max. 20% uposażenia zasadniczego). Więc sama „goła” pensja to ok. 7.000 PLN netto. Więc się chyba p. minister Kowalczyk nieco pomylił…

  3. Dziennikarze to lubią bezmyślnie głupstwa powtarzać. Po pierwsze, od kiedy to w polskiej administracji na szczeblu politycznym zatrudnia się menadżerów? Od nigdy, bo zawsze politykierzy nikomu poza swoimi nie ufali. A już szczególnie Kaczyński, który w swojej własnej partii nikomu nie wierzy. Po drugie, kto z biznesu zdrowy na umyśle będzie chciał przyłożyć rękę do tego niszczenia Polski opartego na zemście i chorej ideologii narodowo-katolickiej? Ludzie porządnie wykształceni, myślący i kreatywni na pewno nie. W tej władzy nie ma krzty profesjonalizmu, ani pomysłu.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Po drugie, kto z biznesu zdrowy na umyśle będzie chciał przyłożyć rękę do tego niszczenia Polski opartego na zemście i chorej ideologii narodowo-katolickiej?

    Morawiecki, syn TEGO Morawieckiego– polski menedżer i bankowiec, w latach 2007–2015 prezes zarządu Banku Zachodniego WBK.
    Się znalazł.

  6. Rządowi PiS-u brakuje kompetentnych ministrów, bo Macierewicz, Ziobro i kilku innych to jedna wielka żenada. Nie ulega też wątpliwości, że ani Pani Szydło, ani Pan Duda nie mają wystarczających kwalifikacji fachowych i moralnych wymaganych na stanowiskach premiera rządu i prezydenta.

  7. 7k brutto na poziomie wiceministra??? W jakim kraju ja żyję.. 😀

    W W-wie w korpo dajemy tyle 1 rok po studiach… (tak, 25 latek tyle dostanie jak jest bystry i pracowity).

  8. Niech robią dzieci, to będą mieli pieniędzy w bród 🙂
    Poza tym od chwili kiedy PiS objął władzę, a ja ich program zrozumiałem, zdanie, że pieniędzy na coś zabraknie (włącznie z ich pensjami) jest sprzeczne samo w sobie.

  9. Całej tej partyjnej hołocie brakuje ludzi kompetentnych. Nie tylko PiS-owi.

    W normalnych demokracjach kompetencje są w partiach politycznych a ludzi jest od wyboru do koloru. Taka Merkel w Niemczech w swojej partii liczącej 650.000 obywateli samych dobrych informatyków i nauczycieli ma z osobna więcej niż PiS i PO ma zapyziałych członków razem wziętych.

    Do tego pracować dla tej partyjnej hołoty o hańba i obciach. Zwłaszcza w PiS-ie. Porządny człowiek musiałby dostać chyba trzykrotność ceny rynkowej, żeby schować honor do szafy i zatrudnić się dla pisowskiej sekty.

  10. „7k brutto na poziomie wiceministra??? W jakim kraju ja żyję..

    W W-wie w korpo dajemy tyle 1 rok po studiach… (tak, 25 latek tyle dostanie jak jest bystry i pracowity).”

    W korpo to wy pracujecie jak na dwóch etatach, a w administracji pracuje się jak ludzie, tzn. do godz 16.15. A wiceminister może jeszcze krócej jak chce.

  11. @T1000
    Jak mały Jasio wyobraża sobie pracę ministra (i wszystkich wyższych urzędników)…

css.php