Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polityka z Wiejskiej - Polityczno-sejmowy blog Anny Dąbrowskiej Polityka z Wiejskiej - Polityczno-sejmowy blog Anny Dąbrowskiej Polityka z Wiejskiej - Polityczno-sejmowy blog Anny Dąbrowskiej

2.12.2016
piątek

5 argumentów PiS w sprawie obecności dziennikarzy w Sejmie

2 grudnia 2016, piątek,

PiS traktuje dziennikarzy, poza tymi pracującymi dla TVP(iS), jako zagrożenie. Stąd pomysł, by ograniczyć mediom swobodę poruszania się po gmachu przy Wiejskiej. Chodzi o to, by nie biegali po sejmowych korytarzach, nie zadawali niewygodnych pytań z zaskoczenia i nie nagrywali posłów, kiedy ci sobie tego nie życzą.

Posłowie Nowoczesnej wysłali list-apel do marszałka Sejmu, by żadnych zmian nie wprowadzał, że im obecność dziennikarzy na korytarzach sejmowych w żadnym stopniu pracy nie utrudnia. Również Platforma Obywatelska, jak zwykle kilka kroków po Nowoczesnej, ale jednak, przygotowała „uchwałę w sprawie wolności mediów i jawności pracy Sejmu RP” i wezwała do powołania komisji nadzwyczajnej, która zajmie się opracowaniem zasad obecności mediów przy Wiejskiej.

Jakie zmiany szykuje PiS? Tego do końca jeszcze nie wiadomo. Wiadomo, że zaczęło się od zakazu filmowania i robienia zdjęć w kuluarach, a potem kuluary zostały zamknięte dla wszystkich dziennikarzy. Podobnie jak część korytarzy w głównym gmachu, tych, przy których rozlokowano gabinet marszałka i jego zastępców. Także, i to już od poprzedniej kadencji, dziennikarze mają szlaban na wchodzenie do sejmowego hotelu.

Z przecieków od posłów PiS wiadomo, że od stycznia do Sejmu będą wpuszczani dziennikarze posiadający nową akredytację tzw. stałego sejmowego korespondenta. Będzie przepustką do wejścia do głównego sejmowego holu. Otrzymają je dziennikarze, którzy zajmują się tematyką parlamentarną i często pracują w Sejmie. Dziennikarze bez tych nowych akredytacji będą mieli wstęp tylko do budynku F, gdzie budowane jest centrum medialne. Podobno wprowadzony będzie też zakaz nagrywania polityków poza wyznaczonym miejscem.

Jak będzie na pewno? To się dopiero okaże. Mnie osobiście najbardziej interesuje dostęp do sal sejmowych (rozrzuconych po wszystkich sejmowych korytarzach i skrzydłach), w których obradują komisje sejmowe. To tu decyduje się kształt ustaw i warto mieć tę komisyjną pracę na oku.

Posłowie PiS wychodzą dziś z siebie, aby te planowane zmiany wytłumaczyć i zatrzeć złe wrażenie, że wolność mediów w Sejmie będzie ograniczana.

Oto pięć koronnych argumentów, które powtarzają:

1. Toaletowy. Stanisław Piotrowicz ma dość: „Napadania na posłów, kiedy dla przykładu wychodzą z toalety czy też do niej zmierzają”. Adam Bielan, wicemarszałek Senatu, nie chce już sytuacji, kiedy „wychodzi do łazienki i zaczepia go dziennikarka portalu jamniczek.pl i pyta go o kolor butów.

2. Poseł niedysponowany. Stanisław Karczewski, marszałek Senatu, pytał w Radiu ZET: „Panie redaktorze, chciałby pan być zaskakiwany pytaniami w sytuacjach, kiedy jest pan w złej formie, może się pan nie wyspał i nagle pytania albo dziesięć pytań?”.

3. Dbamy o dziennikarzy. Ryszard Terlecki, szef klubu parlamentarnego PiS: „Jak państwo wiecie, trwają prace nad tym, aby uporządkować, lepiej zorganizować pracę dziennikarzy, zapewnić też lepszy komfort tej pracy”.

4. Atak kamerzystów. Stanisław Karczewski: „Nie może dochodzić do takiej sytuacji, że idący przez korytarz polityk jest łapany przez 40 kamerzystów”.

5. Poseł może nie wiedzieć, a dziennikarz nie może pytać. Stanisław Karczewski: „Dziennikarze tego nie rozumieją, zadają to samo pytanie pięć, dziesięć razy. Trzeba uporządkować tę pracę, stworzyć takie warunki, żebyśmy mogli pracować swobodnie, bez zaskakiwania”.

Powagę tych pięciu argumentów nawet trudno skomentować. Mam wrażenie, i potwierdzają je posłowie PiS, że to wszystko wynika z wielkiej potrzeby prezesa, potrzeby kontrolowania politycznego przekazu. Jarosław Kaczyński, który ma na głowie całą partię, rząd i prezydenta, nie ma już przestrzeni i chyba też ochoty na tłumaczenie – fakt – czasami nieprzemyślanych i kuriozalnych wypowiedzi swoich posłów. Ale raczej ograniczenie dziennikarzom dostępu do posłów nie wystarczy. Może kolejnym krokiem będzie odgórne ograniczenie wypowiedzi posłów w sieci? W tej sprawie ostatnia i zresztą jedyna słynna wypowiedź posłanki Beaty Mateusiak-Pieluchy o deportacji ateistów może dać prezesowi w tej sprawie do myślenia.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Jest to kolejny element PISo zamordyzmu. Wszędzie walczą z Lewactwem. Krzyczą wespół z Kościołem o jego(lewactwa) zagrożeniu. Należy przypomnieć skąd wzięła się nazwa „Lewaki” Lewactwo to strona polityczna,która łamała prawo nie zgadzając się z obowiązującym prawem. Lewaki dzisiaj rządzą. Lewaki mają władzę i łamią prawo, ustanawiają prawa faszystowsko -dyktatorskie. Pełniący obowiązki marszałka sejmu niejaki kuchciński pokazuje z dużym wyprzedzeniem co nas czeka. O notariuszu nie wspominam bo już nawet nikt, trzeźwo myślący,nie patrzy w jego stronę. poseł j. kaczyński wudz. Obecnie wielcy, na czele z piotrowiczem będą mówili,tłumaczyli się, że on nam kazał.

  2. Nie widziałem aby politycy w Brytjskim Parlamencie czy Amerykańskim Senacie byli osaczani przez hordy dziennikarzy (często ubranych jak na kamping) przed drzwiami do toalety. Od udzielania wywiadów są konferencje prasowe. Trzeba trochę ucywilizować tą sprawę. Oczywiście akredytacje nie powinny wykluczać dziennikarzy opozycyjnych.

  3. Zwyczajnie nie mają nic do powiedzenia, gdy nie dostaną instrukcji od prezesa, są niekompetentni i tworzą warunki, by tej niekompetencji nikt nie odkrył. Niestety są na służbie suwerena i taka jest cena tego, że dostają więcej pieniędzy, że mają immunitet, że musza być do naszej dyspozycji za pośrednictwem dziennikarzy, odpowiadać nawet na niewygodne pytania i pracować tak, by można było tę prace podglądać. Jak im się to nie podoba, to mogą znaleźć sobie inna pracę. Bundestag w nowej części jest szklany, bo to symbolizuje transparentność pracy polityków i to, że wyborcy moga w każdej chwili ich prace skontrolować.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. W ramach rewanżu, poważne stacje telewizyjne (bez TV Trwam, TVP Info oraz Republiki) powinny przestać zapraszać do studia wszystkich pisowców. Po dwóch tygodniach zmienią zdanie.

  6. Dziwna ta kadencja. Posłowie nie znoszą dziennikarzy, a my naród nie znosimy posłów. Nie ma kto ich rozliczać, zadawac pytania. Jeżeli my mamy wiedzieć tylko tyle ile nam przekażą rzecznicy prasowi z pisu. to dziękuję za traki sejm. Po jakiego diabła on nam. Przecież wiadomo, że musimy nad wami mieć kontrolę. Pracujemy żeby was utrzymać, a w naszym imieniu nadzór mają sprawować dziennikarze. Tak było i będzie.

  7. Przepraszam za mój poprzedni wpis. Nie myślałem że Kaczyński to Robert Mugabe.

css.php